Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

Kalosze

No więc owszem, tak, schowałam:
- zimowe buty
- zimowe szaliki i czapki
- zimowe rękawiczki
- większość zimowych kurtek i ciepłych swetrów

I nie, nie zamierzam ich już wyjąć:)
To się nazywa bunt psze Państwa! Bunt okołowiosenny:):)

Nawet jeśli zima znowu wpadnie to ja i tak twardo w wiosennych ciżemkach pomykać będę :D:D

A póki co dokonałam zakupu nowych kaloszy w oszałamiającym jak na mnie kolorze soczystej czerwieni;) Poprzednie pozostawione w szopie na sezon zimowy padły łupem  myszy/mysiora/nornicy/łasicy i zmieniły stan z jednolitego na wieloczęściowy:P
Psze Państwa, kto to widział, żeby gumowe gumowce jeść? I to takie w cętki??:D:D




Na Kwiatowej leje, wieje i buro. Ale od jutra… słońce! Czego sobie i Wam życzę:)

wtorek, 24 lutego 2015

Przebiśniegi i wiosenna chęć na zmiany…

Końcówka lutego… przebiśniegi kwitną już pełną mocą:)
Mała garstka tych małych białych właśnie zajęła miejsce w porcelanowej cukiernicy… Niech i w domu kwitnie:)





Wraz ze zbliżającą się wiosną coraz bardziej mam ochotę zmieniać, malować, przesuwać...
I choć to raczej standart - bo chęci na zmiany mam zawsze -  to jednak wiosną zawsze przybierają na sile:D
Pierwsza myśl to ława kuchenna, brązowa. Tak, już jestem pewna, że przemaluję ją na biało. Pierwsze szlify papierem ściernym zrobione, teraz potrzebuję tylko cieplejszego dnia bez opadów, pod kątem pędzla;)
Myślę też o starej, większej szafie do pokoju Antosia, takiej na książki, zabawki, koszyki a nawet pufy do siedzenia… Ta którą ma teraz (biała) przeniosłabym do Piotrusia, byłaby idealna w zastępstwie dotychczasowej - otwartej, kurzącej się;)
I jeszcze Antosiowe łóżeczko. Machnęła bym na jakiś ciepły brąz, inny od tego teraz… Może trochę głębszy, ciemniejszy? Muszę to jeszcze przemyśleć i w paletę kolorów spojrzeć;)

A u Was jak? Też macie takie wiosenne chęci zmian?:)

***

Antoś bierze prysznic.
Kończy, wyciera się, pomagam mu ubrać piżamę a przy okazji powtarzam (od lat, jak mantrę!):
Stare skarpetki - rozwijasz precle i dajesz na…
Antoś kończy: … na prawą stronę!
Ja: super, tylko nie zapomnij.
Antoś bierze skarpety, wywija i … rzuca pod ścianą.
Ja: Hej, co robisz??
Antoś ze śmiechem: Daję! Na prawą stronę kibla!

Cfffaniak mały, no!:D:D:D:D

środa, 11 lutego 2015

Chcę wiosny!

Tak, zdecydowanie chcę wiosny!

Za oknem kolejny dzień huśtawki pogodowej - sypie, wieje później leje i topi a wszystko to przy akompaniamencie szarości i burości, ech… Kolorów wiosny chcę! A jeśli nie wiosny to białej bieli zimy… Ale niechby pogoda była wreszcie łaskawa się określić;):) Raz tak, raz siak… Tak nie można!:)

W domu zakwitła trzecia już partia hiacyntów. Włożyłam je do drewnianej skrzynki i wyniosłam na dwór, na mokry-jak-nie-wiem śnieg. Nie zdążyłam jeszcze sięgnąć po aparat gdy dojrzała mnie pani Helenka i krzyknęła raźno z ganku: Ooooo, wiosna idzie!

Tym pogodnym okrzykiem pozdrawiam Was ciepło i wiosny - jeśli nie za oknem to przynajmniej w sercu życzę!:)



I jeszcze słówko dla ogrodniczek - skorzystajcie ze śniegu i wrzućcie go do szklarni. Polecała to kiedyś  Jagoda wspominając, że ziemia (a potem rośliny) wyciągają ze śniegu wszystko co dobre i plony piękniej rosną…  Moja szklarnia dostała zapas śniegu z połowy ogrodu:)

wtorek, 21 października 2014

Warzywnik, ostatnie migawki

To już ostatnie migawki z jesiennego warzywnika... 
W ziemi siedzą jeszcze resztki marchewki, pora i buraków, zielenią się kępy pietruszki i -  o dziwo! -  odrosły mocno przycięte zioła. Nadal więc mam rozmaryn, szałwię i majeranek, pachnie mięta i melisa, kwitnie bazylia... Odżyła też nasturcja i nagietek. Ba! Zakwitły nawet pojedyncze pędy groszku! Kto by pomyślał że jesień aż tak im będzie służyć;):)

Na zdjęciach warzywnik opatulony w poranną mgłę:)



Moją wieś niemal z każdej strony otaczają sady. Jesienią są pełne jabłek i gruszek, których nikt nie zbiera bo się nie opłaca albo się nie chce;) Nigdy tego nie zrozumiem, naprawdę! Jak można nie chcieć? Nawet dla siebie?:)
Tak czy inaczej my co jakiś wędrujemy z koszykiem i przynosimy do domu te skarby - smakują wyśmienicie!:):)
O, taki np. kompot - zapach słodkich jabłek wzmocnionych goździkiem i cynamonem niemal codziennie roznosi się po domu... Luuubię to!:)



I już zupełnie na koniec (w nawiązaniu do jabłek;)) wklejam zdjęcie, które bardzo lubię - pojedyncza jabłonka oblepiona owocami:) To niestety nie mój sad a Wdzydzki skansen ale mam nadzieję mieć kiedyś takie stare drzewka u siebie. Dowiedziałam się, że stare odmiany mają już nie tylko w Skierniewicach ale i pod Krakowem... a to do mnie blisko;)


Dziewczyny a tak na marginesie - czy tylko moja wieś niezbieranym owocem leży?;)

środa, 1 października 2014

Październikowe marcinki

Fioletowe jasne, fioletowe ciemne, różowe i coś-jakby-bordowe... marcinki oczywiście:)

Jak co roku kępy tych prostych, cudownie jesiennych kwiatków porastają okoliczne domy i wsie. To znak, że jesień przyszła na dobre...

I u mnie kwitną:)
Małą fioletową kępkę wyplątałam właśnie z gęstwiny pnącej róży i postawiłam w emaliowanym kubku, w domu.

Cieszy:)





sobota, 27 września 2014

Jesienny zielnik

Jesień nastała, to już kalendarzowy fakt.
Nie wiem natomiast co miało znaczyć poranne skrobanie szyb w samochodzie dwa dni temu... Szybką zimę? Mroźną zimę? Ja zdecydowanie jej nie chcę, jeszcze nie!;):)
Poleciałam do pomidorów, pewna, że to ich koniec ale dały radę, nadal dojrzewają pojedyncze sztuki. Papryki też przeżyły, uff!
Tak czy inaczej incydent ze zmrożonymi szybami przyspieszył wyprawę do ogródka po zioła - do tej pory kwitły bujnie nie niepokojone pogodą ale jeszcze jedna - dwie takie zimne noce i byłoby po nich. A ja nie taki koniec im wymyśliłam... suszyć chciałam, suszyć:):)

Zioła więc nacięte i powiązane w pęczki wiszą (i pachną!!) na starych drewnianych grabiach do siana. W kuchni!;):)







środa, 24 września 2014

Stary wiklinowy kosz

W rogu przy płocie stał sobie wiklinowy kosz. Od zawsze.
Strasznie stary, strasznie zniszczony, praktycznie bez dna i jednego ucha... Ale tak poza tym to był całkiem ok:P
Szkoda mi go było wyrzucić więc postanowiłam darować mu życie. Obcięłam pozostałe mocno nadwyrężone ucho i... już:)
W roli modelek gałązki z owocami dzikiej róże ucięte przeze mnie przydrożnym krzewom. Właśnie teraz mają piękne czerwone korale...

Dopóki się nie chce dna dojrzeć kosz wygląda zacnie:D






***
Hehehheh, nie wiem dlaczego ale przypomniała mi się właśnie pewna historia z Krynicy... Dla potomnych;)

Spacer po deptaku, lodziarnia, pyszne kręcone lody włoskie.
Stoimy w kolejce jak na kulturalnych ludzi przystało, pani mechanicznie bierze wafelek, naciska wajchę, "nalewa" loda, podaje loda, wydaje resztę. Następny proszę! Następny proszę!
Czas leci, kolejka przesuwa się powoli a nasi chłopcy coraz energiczniej przebierają nogami bo nie mogą się już doczekać.
W końcu nasza kolej, pani mechanicznie bierze wafelek, naciska wajchę i... stop, stoooop! Maszyna nie działa!
Wielkie poruszenie w kolejce a ja, w tym momencie tknięta zaczynam odliczać synów: jeden, jeden!!!   
Antoś zdążył opuścić kolejkę, przejść niepostrzeżenie pod blatem na stronę sprzedającej i wyjąć wtyczkę maszyny do lodów z kontaktu:D:D:D

sobota, 23 sierpnia 2014

Sierpniowy wieczór

W sierpniowy wieczór czuje się chłód. 
I widzi się mgły. 
Dzieci ganiają w ogrodzie a ja opatulam się miękkim kocem i popijam ciepłą herbatę... Kilka minut ale jakich przyjemnych!

Bo ja listopadowa dziewczyna jestem i lubię takie jesieniopodobne wieczory:):)


... nawet światło lampionów wygląda jakoś inaczej:):)






Miłej soboty!:)

piątek, 15 sierpnia 2014

Hamak

Niemożliwe? A jednak!!

U schyłku lata, na dwa tygodnie przed końcem wakacji w Kwiatowym ogrodzie zawisł hamak - siedzisko:):) Chciałoby się rzec - rychło w czas...
Biorąc jednak pod uwagę, że miał wisieć już w zeszłym roku (a nie zawisł!) to dostrzegam w tym sukces:P 

Z poduchą / książką / ciepłym kocem / dobrą kawą czas mija tam niezwykle miło:):) Długi weekendzie trwaj!:)







sobota, 9 sierpnia 2014

Kolejny słoik do kolekcji...


Jak wiadomo na Kwiatowej można znaleść sporo szkła i cyny... 
Wiadomo też, że kolekcja ta będzie przyrastać bo Miastowa (jak zwykle!) nie może się oprzeć kolejnej kształtnej butelce czy cynowej misce, nowej lub starej, nieważne;):) 
Wczoraj kupiłam kolejny słoik. Fajny jest!
Będzie służył do wszystkiego - przechowa świeczkę, otuli kwiatek lub tak jak na zdjęciu schowa sporą garść śliwek... 

W towarzystwie śliwek - Antoś, a w towarzystwie Antosia - floksy :) Lubię te kwiatki bo kojarzą mi się z babcinym ogródkiem, tak dobrze i ciepło...

Uciekam robić ciacho ze śliwkami i kruszonką... a może  pawłową bezę?  
Fajnego weekendu życzę!:)






poniedziałek, 28 lipca 2014

Śliwki w natarciu

To z pewnością jest rok śliwki.
Przy wejściu do ogrodu i tuż przy tarasie rosną sobie stare śliwki węgierki. Prawdziwe, pyszne, z powykrzywianymi ze starości gałęziami... Zostawiliśmy je nie licząc na wielkie zbiory, zadecydowała raczej nostalgia i sentyment:) W zeszłym roku zrywaliśmy pojedyncze sztuki. 
A w tym jest tyle śliwek, że musieliśmy podwiązać gałęzie żeby się nie połamały pod ciężarem owoców! 
Za-trzę-sie-nie!:)
Oczywiście część opadła bo biedne drzewa nie byłyby w stanie odchować wszystkich zawiązanych owoców ale i tak pozostaje ich duuuuużo:) Będą powidła znaczy się!:):)
Żeby nie było jednak zbyt różowo, miałam też okazję poznać inne aspekty bujnego owocowania drzew - pszczoły!
Bzyczą aż miło w koronie drzew ale pojedyncze są też obecne na śliwkach, które opadły na ziemię... Biada temu, kto wyskoczy do ogrodu bosą stopą! 

... są też tacy, którzy mają szczęście mimo obuwia:P 
Leciałam sobie w sandałkach i tak umiejętnie stanęłam częścią stopy, że trafiłam  prościuteńko na pszczołę... Paliło jak diabli!;)

Ktoś wie czy jak się wdepnie w ...pszczołę to ma się szczęście? Dużo szczęścia?:):)

Wieczorem zerwałam wyłowione spomiędzy pomidorków koktajlowych (miały być karłowate a są giganty!:P) wijące się kwiaty groszku... Pachną pięknie, niech idą do domu:)




Jedna z gałęzi śliwki... zdjęcie i tak nie oddaje ilości;)


I widok z tarasu - mimo podwiązania gałęzi wiszą one tak nisko, że musimy torować sobie drogę;) Stoliczek z krzesłami stoi tu raczej z przyzwyczajenia bo siedzieć się przy nim nie da... Tylko dzieci się mieszczą;)
Teraz jest cień tworzony przez śliwki ale wcześniej było to miejsce pięknie doświetlone zachodzącym słońcem, idealne na popołudniową kawę...
Pozostaje nam więc taras lub schody przed domem - tak, uwielbiam pić kawę na schodach!:):)





środa, 9 lipca 2014

Czerwona porzeczka i pytanie kulinarne

Dojrzała czerwona porzeczka.
Niby to fakt oczywisty bo wszystko prędzej czy później dojrzewa ale nie na Kwiatowej - chłopcy na bieżąco zjadają wszystko co nabiera choćby odrobinę koloru;):)
Teraz dojrzały jednak takie ilości porzeczki, że chłopcy zwyczajnie nie dali rady jej przejeść...

I tu moje pytanie, z gatunku kulinarnych - co robicie z porzeczki? Czarnej lub czerwonej... W internecie mnóstwo przepisów ale szukam czegoś sprawdzonego, najchętniej takiego robionego przez Babcie:) Ja pamiętam jak moja Babcia robiła galaretkę do picia z czarnej porzeczki - łyżeczkę takiej galaretki zalewało się zimną wodą by uzyskać cudownie pyszny sok... Niestety ja już nie mogę zapytać o przepis mojej Babci ale może Wy go znacie? Jeśli tak, to poproszę, ten i nie tylko:):)




Zakwitły kosmosy przed domem... Luuubię to!:)






wtorek, 1 lipca 2014

Mhmmm... lawenda!


Co prawda Kwiatowa to nie Prowansja ale kilka krzaczków pachnącej lawendy przed domem jest;) Kwitną tak sobie bo przesadzałam je z kąta koło siatki przed dom w najgorszym możliwym momencie - tuż przed kwitnieniem. Nie mogły jednak zostać na starym miejscu bo groziło im zadeptanie przez dwójkę rozbrykanych chłopców (czytaj synów;)) , którzy akurat koło płotu mieli tajną drogę do bazy;) Lawenda była bez szans;)

Dziś ścięłam całkiem spory pęczek i zawiesiłam na kuchennej ścianie. Wygląda uroczo a i mole odstrasza;) Pachnie cała kuchnia!:)
Zdjęcia zrobione na dworze bo tylko tam było w miarę jasno - domowe wnętrza nadal toną w zachmurzonym mroku... Od jutra ma być słońce!:)






Na zdjęciu poniżej wyluzowana Miastowa w obiektywie syna swego, Piotrusia:)


Kontynuujemy temat letnich zup - wczoraj kalafiorowa, dziś ze świeżego groszku, jutro z młodej kalarepki... Młode warzywa smakują cu-do-wnie!:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...