wtorek, 24 lipca 2018

LIPIEC, CAŁKIEM JAK W SIERPNIU ;)

Mam wrażenie jakby był sierpień, naprawdę. 
Wszystko kwitnie / rośnie / owocuje z niemal miesięcznym wyprzedzeniem! 
Co więc będzie cieszyć jesienią? Nie narzekam oczywiście bo kwiaty niezależnie od czasu wyglądają pięknie, te żółte podarowane przez sąsiadkę również (jejkuuuu, kompletnie uciekła mi ich nazwa!)  ale... u nas zawsze kwitły w sierpniu i bardziej kojarzą mi się z kolorami późnego lata. A późne lato... nie jeszcze nie jestem na nie gotowa, jeszcze się nie nacieszyłam tym normalnym, lipcowym, o czasie :D
A jak tam u Was, w innych regionach Polski? Czy też macie sierpień w lipcu? :)







***

Z życia rodziny:

Jeden z rodzinnych wieczorów, wspólna kolacja... Jakoś tak temat ewoluował, że padło pytanie o przyszłość chłopców, kim by chcieli być. Antoś nie wahał się ani chwili: Chciałbym być świętym Mikołajem! 
Zrobiliśmy z Cinkiem większe oczy ale spokojnie zapytaliśmy: dlaczego?
Antoś: Bo pracowałbym tylko jeden dzień w roku! :D:D:D

Mina rodziców bezcenna.
Zrozumienie brata przez brata pełne.
Kurtyna.

Jestem na instagramie: @sylwiap_lc

niedziela, 22 lipca 2018

LAMPY NA TARASIE.

Zawiesiliśmy lampy na tarasie, wreszcie! Kupione już dawno czekały na swoją kolej w pokoju gościnnym, który coraz bardziej zamienia się w składzik budowlany;)
Znacie to? 
Najpierw przywieźli mi blat ( a raczej dwa), które miały być wymienione w kuchni - już po zamontowaniu okazało się, że wzdłuż całego blatu widać wąski pasek wgniecenia (coś jakby cień). Normalnie niewidoczny, za to ukazujący swój urok w słoneczny dzień :P I już mieli mi te blaty wymieniać gdy doszłam do wniosku, że chyba nie mam już na to siły. I że olać ten nieszczęsny pasek! W tym domu się żyje, na blacie się kroi, tłucze i miesza i pewnie prędzej czy później jakieś ślady i tak na nim będą i tak.
No więc blaty wylądowały w gościnnym i czekają aż znajdzie się czas by je sprzedać...
W ślad za blatami poszły torby z rzeczami elektrycznymi (pozostaje domontować kilka gniazdek, lamp, były też tarasowe lampy...),  dwie wiertarki, zestaw śrubokrętów, rynna (!!), która jest niekompletna i czeka na tylko jeden element by móc wreszcie zawisnąć... no sami widziecie, składzik jest :D 
Aaaa, i nie mogę przecież zapomnieć o kolejnych, nieco bardziej prywatnych rzeczach - jakoś dziwnym trafem jak tylko gdzieś jest jakaś niepochowana kupka rzeczy to w magiczny sposób rosną na niej inne - zapomniana bluza Antosia, spodnie Piotrusia, czapka Cina... a i moja apaszka gdzieś w tym wszystkim się odnalazła :P 
No więc ubyło w składziku lamp :D

W wazonie poniżej gałąź mirabelek - przeuroczo wyglądają na stole gałązki oblepione żółtymi kulkami!


I lampy - proste żarówki bańki, nie dające ostrego światła a tylko przyjemne ciepłe punkty, w sam raz na wieczorny taras:


Początkowo były przewidziane dwie lampy ale doszłam do wniosku, że lapiej będą wyglądać cztery, w równym rządku...



Do tej pory odsuwałam temat ale niechybnie nadchodzi ten czas, kiedy trzeba się wziąść za mirabelki, tony mirabelek! :P


Jestem na instagramie: @sylwiap_lc

piątek, 20 lipca 2018

CZAS HORTENSJI.

Hortensje, oj lubię!
Jak co roku przynoszę kwietne kulki do domu i rozstawiam po kątach. Różnica jest tylko taka, że zwykle zrywałam je ze swojego ogródka a dziś podskubuję z trzech doniczek, które kupiłam niemal miesiąc temu i (nadal!) czekają na wsadzenie. Jak tak dalej pójdzie to nie będzie co wsadzać :D
Póki co staram się nie zaglądać do szkółek ogrodniczych bo ogrodniczo działać nadal nie mogę (siatki wokół jak nie było tak nie ma) a zaglądanie tam niechybnie skończyłoby zakupem;) Taka ze mnie dziwna kobieta, mało czuła na biżuterię ale jeśli chodzi o kwiaty i zieleń... oj, tu mogłabym szaleć! :D







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...