Im starsza, tym gorsza, tak!
Zawsze lubiłam proste szkło i białą ceramikę, to fakt. Ale mam wrażenie, że to moje
lubienie wraz z wiekiem przybiera na sile;):)
Ostatnie wyjście do sklepu, w biegu, takie tam codzienne zakupy a ja oprócz masła i sera taszczę do domu butelki:) Fajne, malutkie... I biały dzbanuszek z ceramiki, taką minikopię tego, który stoi już u mnie w domu. Oj lubię to:)
Pracy huk, wyłapuję więc pojedyczne chwile by zrobić choćby kilka słoiczków dobroci na zimę... Na półkach stoi już konfitura truskawkowa i truskawkowo - rabarbarowa (pycha!) a dziś skończyłam smażyć
konfiturę z przypadku ale jaką pyszną! Miałam zebraną czerwoną porzeczkę i kupione na ryneczku jagody... Postanowiłam te smaki połączyć, okazało się, że smakują świetnie:)
Zapisuję to sobie na przyszłość - a może i którąś z Was zachęcę? Wszakże sezon porzeczkowo - jagodowy nadal trwa:):)
Konfitura z czerwonej porzeczki i jagód
2kg czerwonej porzeczki, przebranej, bez ogonków
1l czarnych jagód czyli ok. 600g (w moim domu rodzinnym zbieraliśmy "czarne jagody" (to to granatowe;)) i "borówki" (czyli czerwone;):) W małopolsce za to na czarne jagody mówią "borówki" a na czerwone borówki "brusznica". Co miasto / kraj to obyczaj;):)
1kg cukru
Wieczorem porzeczki zasypuję cukrem i zagotowuję na dużym ogniu (krótko!), zdejmuję szumowiny, wyłączam. Na drugi dzień porzeczki przecieram przez sito, do przecierki dorzucam litr jagód i smażę na maleńkim ogniu aż zgęstnieją, mieszając od czasu do czasu (jeśli pojawią się szumowiny - zdejmujemy je). Zostawiam na noc i w trzecim dniu najpierw całość mieszam, później zagotowuję na małym ogniu i gorące przekładam do wyparzonych słoiczków (słoiczki zalewam odrobiną wrzątku, zakręcam, potrząsam, wylewam, osuszam). Gorące słoiki od razu wkładam do piekarnika nagrzanego do 110 stopni C (konieczna rękawica!), podkręcam do 120 stopni C i pasteryzuję przez około 20 min.
Moja uwaga - jeśli przesmażamy konfiturę w 2-gim lub 3-cim dniu koniecznie trzeba najpierw całość wymieszać - wszystko co ciężkie (i smakowite!) opada na dno i łatwo się przypala. Jeśli zamieszamy nie będzie przypalonych niespodzianek;)
W kolejce do słoików czekają już wiśnie, morele i śliwki węgierki... A kto wie, może i trochę jeżyny?
A jak u Was? Zapełniacie spiżarkę na zimę?:)
***
Antoś, stały i niezmienny wielbiciel wszystkiego co domowe i słodkie wsiadając do samochodu zauważył talerz pełen babeczek zabranych przeze mnie na podróż.
Podsumował krótko: A cóż to moje piękne oczy tutaj widzą? :D:D
Po kim on ma takie teksty się pytam??:):)