Co prawda Kwiatowa to nie Prowansja ale kilka krzaczków pachnącej lawendy przed domem jest;) Kwitną tak sobie bo przesadzałam je z kąta koło siatki przed dom w najgorszym możliwym momencie - tuż przed kwitnieniem. Nie mogły jednak zostać na starym miejscu bo groziło im zadeptanie przez dwójkę rozbrykanych chłopców (czytaj synów;)) , którzy akurat koło płotu mieli tajną drogę do bazy;) Lawenda była bez szans;)
Dziś ścięłam całkiem spory pęczek i zawiesiłam na kuchennej ścianie. Wygląda uroczo a i mole odstrasza;) Pachnie cała kuchnia!:)
Zdjęcia zrobione na dworze bo tylko tam było w miarę jasno - domowe wnętrza nadal toną w zachmurzonym mroku... Od jutra ma być słońce!:)
Na zdjęciu poniżej wyluzowana Miastowa w obiektywie syna swego, Piotrusia:)
Kontynuujemy temat letnich zup - wczoraj kalafiorowa, dziś ze świeżego groszku, jutro z młodej kalarepki... Młode warzywa smakują cu-do-wnie!:)
.png)
.png)