Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swieta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2015

Boże Narodzenie.

…i po Świętach!

Planowałam sobie co zrobię i jak a życie i tak napisało swój scenariusz;) 
Na dwa dni przed Wigilią chłopcy solidarnie postanowili sobie przypomnieć jak to jest chorować (ostatni raz byli chorzy chyba w zeszłym roku…), więc zostawiłam ich w domu a sama niewyspana (kto pilnował kaszli i temperatur po nocach ten wie;)) zakasałam rękawy i działałam okołoświątecznie - siłą rzeczy ograniczając plany do niezbędnego minimum. Musieliśmy się z Cinkiem podzielić - ja wzięłam na siebie wszystko co kulinarne, domowe i porządkowe a on sklepowe, choinkowe i inne;)

I dobrze było!:):)

Okazało się, że da się cudownie spędzić święta z jedną niewielką choinką (kupioną i ozdobioną naprędce na kilka chwil przed uroczystą kolacją), że wiechcie zielonych gałązek podprowadzonych w ostatniej chwili z ogrodu idealnie sprawdzą się jako zielone akcenty i że da się ulepić setkę pierogów z górką, ugotować rybę po grecku, upiec piernik, makowiec i sernik a w międzyczasie dodać świeczkom kroplę świątecznej czerwieni wyciętej w pośpiechu z serwetek. 
No oczywiście trzeba wtedy pójść spać o piątej nad ranem, ale da się :D:D

Tak czy inaczej nasze święta były rodzinne, niespieszne i miłe:):)  

Na zdjęcia również brakło czasu, te kilka migawek zrobiłam z doskoku, w drugi dzień Świąt…  Będą dla potomnych z lekką wadą wzroku - takie są słabe;):D







Zdjęcie poniżej to nie żart - moja siostra Nikusia przywiozła… bazie!!! Bożonarodzeniowe bazie!!:):)


Poświąteczne i okołonoworoczne serdeczności ślę! :):)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Biało.

I u nas sypnęło śniegiem. Zniknęła gdzieś codzienna szaro - burość, zrobiło się jasno i pogodnie mimo braku słońca… To niesamowite jak kilka centymetrów białego puchu potrafi zaczarować świat:)

Dzieci szalały w ogrodzie robiąc wszystko to, co robiłam kiedyś ja - orzełki (wstawać bo się zaziębicie!), lizanie śniegu (gdy mama nie patrzy;)), budowa igloo i bałwana (za mokro niestety!),  wydeptywanie  tajnych znaków…
Nooo, i rzuty śnieżkami do celu oczywiście, przy czym cel im bardziej żywy i  spokrewniony z rzucającym tym lepiej;):)
Jak się okazuje w zabawach na śniegu nie ma różnicy pokoleń:)





Wielkimi krokami nadchodzi Nowy Rok. Na biurku leży już nowy kalendarz (Karolino macham!:)) i czeka na zapiski i Ważne Noworoczne Postanowienia. Ważne Myśli też.
Wiem, wiem, bez sensu je robić bo większość traci ważność już w pierwszej połowie stycznia:D

Jednak robię.
Co rok.
Coś tam sobie myślę.
Marzę.
I postanawiam.
Delikatnie planuję nie kusząc losu (a tfu, tfu!).

Lubię to i już:):)

***

Wszystkiego dobrego i najlepszego w Nowym Roku Wam życzę!:)

środa, 17 grudnia 2014

Przed-świątecznie...

Bardzo nieśmiałe te świąteczne akcenty w tym roku u mnie, baaardzo;)

W zeszłym roku o tej porze miałam już wianki i zielony chochoł na kuchennym oknie, stała ustrojona choinka i jej małe wersje w doniczkach... A w tym?
Wisi wianek w kuchni. Sam, solo i czeka aż się zlituję i coś mu tam przypnę.
Stoją też choinki, golusieńkie jak je matka natura stworzyła:) Od trzech dni mamy je z chłopcami stroić i jakoś tak... schodzi;) A to bombki się zawieruszyły a to lampki nie świecą... Przeważnie jednak zbyt szybko robi się zbyt późno, znacie to?;):)
Wymarzyłam sobie, że w tym roku oprócz choinki w dużym pokoju postawię mniejszą w kuchni - bo to u nas najczęściej oblegane miejsce w domu. Kuchenny stół to takie nasze rodzinne centrum dowodzenia, jedzenia, pracy i zabawy:)
Stoi więc choinka w kuchennym kącie, z naprędce przywieszonymi Ilowymi serduchami. Ładnie się zrobiło, świątecznie! I to nawet teraz, kiedy stoi naga, bez ozdób i światełek… To był dobry pomysł:)

W planach mam jeszcze zakup mini choineczek do włożenia w kubki i cebul hiacyntów - mimo, że to nie nasza tradycja to bardzo podoba mi się ten skandynawski zimowy akcent.
Ach, no i jeszcze pieczenie pierniczków z chłopcami!:)

Nie wiem jak Wy ale ja od kilku lat staram się mieć zdrowe podejście do przygotowań świątecznych. Bez szaleństw, obłędu i pucowania domu po nocach… Wszakże nie to się liczy, prawda?:):)








***
Mało świątecznie ale muszę napisać bo zapomnę;)
Nie wiem ile z Was  ma dzieci i jaką część owych dzieci stanowią chłopcy a jaką dziewczynki.
Mnie przypadło dwóch energicznych chłopców więc siłą rzeczy obserwuję chłopięcy świat, w którym na topie, stale i niezmiennie jest rysowanie i budowanie wszelkiego rodzaju czołgów, nieziemskich broni z bombami tudzież laserami (znajomi od chłopców pocieszają mnie, że to normalne:)), podbijanie gwiezdnych galaktyk oraz projektowanie torów wyścigowych i zabawa samochodami.
Ach i jest oczywiście wspólne tarzanie połączone z tłuczeniem się (znajomi od chłopców pocieszają mnie, że to TEŻ jest normalne:)).
Ale mimo tych typowo chłopięcych zachowań gdzieś tam podświadomie chłopcy łapią, że ich matka (ja!!:)) rozstawia po domu kwiatki, kładzie serwetki w łączkę i ogólnie zwraca uwagę żeby było ładnie…
 I co otrzymujemy? A np to - zrobiony przez Antosia dom z lego, w którym obok pięknie zastawionego stołu (lodami!!) mieści się udekorowana kwiatami kuchnia a tuż obok, za ścianą plac manewrowy z hurtową ilością czołgów i wozów opancerzonych:D:D
Z równie wielkim rozczuleniem obserwuję Piotrusia jak po gwiezdnych wojenkach i potyczkach sięga po ulubione przytulanki i z wielkim zaangażowaniem buduje im domek i papierowe łóżko. Z kołderką!:):)
Nie mogłam się powstrzymać, zrobiłam zdjęcia telefonem... ku pamięci!;)



Czy u Was jest podobnie, posiadaczki chłopięcych dzieci??:):)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...