wtorek, 18 sierpnia 2015

Prowansja

Miały być dwa tygodnie wolnego w czerwcu (kwitnące pola lawendy!!) a został jedynie mocno naciągany tydzień w sierpniu… Ale za to jaki! Odwiedziliśmy Prowansję, o której cicho marzyłam przez czas jakiś:)

Jak zwykle dużym miastom machaliśmy z daleka*, naszym przeznaczeniem była prowansalska wieś i małe zakurzone miasteczka - wąziutkie uliczki pełne starych domów, kamienne schody, ukwiecone do granic możliwości zaułki, bramy, okna… Chodziliśmy po tych wszystkich mieścinach bez końca, chłonąc klimat i atmosferę:) Nawet chłopcy nie mieli dość;)

Naszą bazą wypadową było Fayence - wynajęliśmy tam maleńki kamienny domek, który wieki temu pełnił funkcję… oślarni:) Stąd wszędzie mieliśmy blisko - i na plażę i do wspomnianych wcześniej miasteczek a także po sery;) 
Tak, tak, w ciągu tych kilku dni stworzyliśmy całkiem niezłą mapkę miejsc, w których można było kupić obłędnie pyszne sery, prosto od gospodarza:)


Niestety na polach lawenda już przekwitła. Ostatki, które jeszcze kwitły porastały klomby, skwery i  okolice marketów;) Wrzucam zdjęcie "podglądowe"... no bo jak to Prowansja bez lawendy!;)


Ukwiecone miasteczko Bormes-Les-Mimosas:
Ach, gdyby tak w Polsce ludzie zechcieli oplatać kamienice winobluszczem, zdobić je pnączami i grubymi donicami pełnymi kwiatów!! I gdyby do tego usunąć miliony reklam, stonować kolory elewacji… ech, marzenia!:))



Bargeme - Village De Caractere. Maleńkie miasteczko, pełne zaułków, kamiennych domów i kwitnących malw. Praktycznie bez turystów, za to pełne pasjonatów handmade'u - swoje pracownie mają tu garncarze, plastycy, gobeliniarze, stolarze… Cudownie leniwe i klimatyczne:)






Urocze miasteczko Gourdon, niemal na szczycie góry (760m n.p.m!). Nie pytajcie jak wyglądała jazda samochodem na górę;) Ostrrrro!:)



Maleńka restauracyjka Au Vieux Four - z pyszną pizzą…





Skalne groty w Villecroze wraz z pięknym parkiem...







Opuszczone opactwo cystersów Abbaye Du Thoronet - kamienne korytarze, schody, zaułki… Wszechogarniająca cisza i spokój. 



I na koniec widok na naszą oślarnię:D Na zdjęciu wygląda na dużo większą niż jest w rzeczywistości...


Oprócz wspomnianych wyżej miejsc serdecznie polecam do zobaczenia maleńkie miasteczko Eze niedaleko Monako. Parkujemy u jego podnóża, przechodzimy przez bramę a potem wspinamy się tysiącem kamiennych ukwieconych schodów w górę i w górę… Jak już niemal opadamy z sił docieramy na szczyt (427 m!) a tam czeka na nas ogród botaniczny Jardin Exotique. Widoki że aaach!
Żeby było zabawnie nie mam stamtąd ani jednego zdjęcia… Okazało się, że po wymianie baterii aparat został w samochodzie a na górę powędrowałam z pustą torbą:P Trudno!

Pozdrawiam wakacyjnie, mam nadzieję, że i Wam udało się na chwilę odskoczyć od codzienności:)


* Chyba już wspominałam, że odkąd mamy dzieci to z uwielbieniem chodzimy po wioskach i małych miasteczkach, z dala od tłumów. Wizja prowadzenia non stop za rękę dwóch energicznych chłopców (lub zagubienia któregoś, rany!!) skutecznie zniechęca nas do wielkich miast - choć czasem owszem, chciałoby się tam poszwędać. W ten sposób my mamy spokój i chillout a chłopcy wakacyjny luz i wolność:)
A duże miasta? I na nie przyjdzie czas:)

22 komentarze:

  1. Dzięki za fantastyczną relację. Aż czuje się klimat i nawet zapachy tamtych miejsc;-)
    Prowansja to jedno z moich niespełnionych jeszcze marzeń. Teżuwielbiam małe miasteczka, wszie i szlaki niekoniecznie tłumnie odwiedzane przez turystów.
    A co do roślinności w naszym kraju, to łza się w oku kręci na samo wspomnienie jak reaguje większośc społeczeństwa (niestety). Mieszkam w bloku i wielokrotnie próbowałam namówić do pnączy, ale słyszę, że niszczą mury (!!!), albo ściągają komary. Odnoszę wrażenie, że spora część naszego społeczeństwa kocha beton i tyle;-(
    Pozdrwiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, może też kiedyś uda mi się tam dotrzeć.
    Dla mnie najbardziej w oczy rzuca się to, że tam czysto, żadnych śmieci! Polacy to chyba jednak brudasy.

    Co do tłumów, to przejście Krupówkami z dzieckiem, jest bardzo męczące!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna wspaniała relacja i kolejne miejsce pisane w zakładkę "do odwiedzenia!". Ja w te wakacje miałam "przyjemność" odwiedzić jedno naprawdę duże miasto (brrrrryyy!) i nadmorski kurort (nigdy więcej!). Mamy nauczkę na najbliższe wakacje - tylko małe miasteczka, albo pola, góry... tam można naprawdę odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh Ingo, cudnie! Prowansja to też moje wielkie marzenie :))) W tym roku było bliskie realizacji, ale życie ułożyło się w inny sposób, szczęśliwie :)
    Piękne zakątki sfotografowałaś!
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, tak i jeszcze raz tak!!! Szkoda, że oślarni w środku nie pokazałaś :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak Pięknie, cudnie, poprostu pachnie lawendą. Oślarnia zjawiskowa, te kolory i okiennice. Zakochałam się. Mogłabym tam zamieszkać, bez dwóch zdań :-) Może kiedyś uda mi się, choćby zwiedzić, jak Tobie. Oj bardzo, bardzo pozytywnie zazdroszczę :-)
    Buziaki Ingusiu :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam równie piękne wspomnienia z pobytów w Prowansji, choć akurat do tych miasteczek co Wy nie dotarłam :)
    Przepięknie! a ten domek - oślarnia - no pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe rośliny wśród kamiennych murów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekna, wirtualna wycieczka po Prowansji:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, uwielbiam takie widoki, domy z kamienia, okiennice, i ściany ukwiecone aż po dach, cały urok takich miejsc. Bardzo klimatyczna wycieczka, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też byłem w tym roku ;) http://www.obokdomku.pl/2015/08/prowansja-czy-warto-tu-przyjechac.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Och jak cudownie!
    Zazdroszczę takiego urlopu. Prowansja to i moje marzenie....
    Pozdrawiam! Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. Prowansja. Miejsce zaczarowane. Uwielbiam jej klimat. Jest miejscem gdzie mogłabym spędzić całe swoje zycie. Byłam, dawno temu i widzę, że czas się tam zatrzymał. Dziękuję za wspaniała relację. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Klimat magiczny. My w tym roku też zrezygnowaliśmy z wielkich miast, skupisk ludzi.... Zajrzyj na nasz post o troszkę innych wakacjach;) Ale nie o tym.... pokazujesz dzieciom to co pozornie niewielkie, małe, a jakie piękne i urocze. Poczucie estetyki i wrażliwości jest ważne w rozwijaniu dzieci. Nie promujesz konsumpcji i kiczu ;) Jestem ciekawa jak Wam minęła podróż? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzień Dobry :-] Jestem tu Nowa :-] Znalazłam Twojego bloga na internecie dopiero kilka dni temu i jestem nim zachwycona. Już po pierwszym dniu zainspirowałam się do pomalowania mojej komody. Już nawet patrzyłam w sklepie na farby do malowania mebli! Obejrzałam i częściowo przeczytałam 2/3 postów, wszystkie super. Spisałam sobie przepis na korzenne kakao i nawet pobiegłam do sklepu kupić imbir :-] Uwielbiam Twoje piękne zdjęcia :-] i też chcę takie robić ! [ale muszę zainwestować w nowy aparat]. Pozdrawiam z całego serca i tak trzymać ! :-]]] Iza xx

    OdpowiedzUsuń
  16. zachwycające obrazki... w sam raz nadają się do przełożenia i wyszycia krzyżykami
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Może tylko naciągany tydzień, ale jaki przepiękny! Zazzzzdrość ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystko wygląda tak wspaniale, że aż zaczęłam znowu marzyć o wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Część z tych miejscowości widziałam,ale bardzo,bardzo chciałabym zobaczyć pozostałe.Twoja relacja uzmysłowiła mi jak bardzo tęsknię za Prowansją.Fajny mieliście domek!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach, te uliczki skradły moje serce!

    OdpowiedzUsuń
  21. Pozytywnie zazdroszczę tego oderwania od codzienności, mi się jeszcze nie udało ale jest nadzieja we wrześniu na małe co nieco małe bo dzieciaczki do szkoły idą. Zdjęcia i te widoki cudowne pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne miejsca i cudowne fotki z wakacji!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...