niedziela, 22 lipca 2018

LAMPY NA TARASIE.

Zawiesiliśmy lampy na tarasie, wreszcie! Kupione już dawno czekały na swoją kolej w pokoju gościnnym, który coraz bardziej zamienia się w składzik budowlany;)
Znacie to? 
Najpierw przywieźli mi blat ( a raczej dwa), które miały być wymienione w kuchni - już po zamontowaniu okazało się, że wzdłuż całego blatu widać wąski pasek wgniecenia (coś jakby cień). Normalnie niewidoczny, za to ukazujący swój urok w słoneczny dzień :P I już mieli mi te blaty wymieniać gdy doszłam do wniosku, że chyba nie mam już na to siły. I że olać ten nieszczęsny pasek! W tym domu się żyje, na blacie się kroi, tłucze i miesza i pewnie prędzej czy później jakieś ślady i tak na nim będą i tak.
No więc blaty wylądowały w gościnnym i czekają aż znajdzie się czas by je sprzedać...
W ślad za blatami poszły torby z rzeczami elektrycznymi (pozostaje domontować kilka gniazdek, lamp, były też tarasowe lampy...),  dwie wiertarki, zestaw śrubokrętów, rynna (!!), która jest niekompletna i czeka na tylko jeden element by móc wreszcie zawisnąć... no sami widziecie, składzik jest :D 
Aaaa, i nie mogę przecież zapomnieć o kolejnych, nieco bardziej prywatnych rzeczach - jakoś dziwnym trafem jak tylko gdzieś jest jakaś niepochowana kupka rzeczy to w magiczny sposób rosną na niej inne - zapomniana bluza Antosia, spodnie Piotrusia, czapka Cina... a i moja apaszka gdzieś w tym wszystkim się odnalazła :P 
No więc ubyło w składziku lamp :D

W wazonie poniżej gałąź mirabelek - przeuroczo wyglądają na stole gałązki oblepione żółtymi kulkami!


I lampy - proste żarówki bańki, nie dające ostrego światła a tylko przyjemne ciepłe punkty, w sam raz na wieczorny taras:


Początkowo były przewidziane dwie lampy ale doszłam do wniosku, że lapiej będą wyglądać cztery, w równym rządku...



Do tej pory odsuwałam temat ale niechybnie nadchodzi ten czas, kiedy trzeba się wziąść za mirabelki, tony mirabelek! :P


Jestem na instagramie: @sylwiap_lc

piątek, 20 lipca 2018

CZAS HORTENSJI.

Hortensje, oj lubię!
Jak co roku przynoszę kwietne kulki do domu i rozstawiam po kątach. Różnica jest tylko taka, że zwykle zrywałam je ze swojego ogródka a dziś podskubuję z trzech doniczek, które kupiłam niemal miesiąc temu i (nadal!) czekają na wsadzenie. Jak tak dalej pójdzie to nie będzie co wsadzać :D
Póki co staram się nie zaglądać do szkółek ogrodniczych bo ogrodniczo działać nadal nie mogę (siatki wokół jak nie było tak nie ma) a zaglądanie tam niechybnie skończyłoby zakupem;) Taka ze mnie dziwna kobieta, mało czuła na biżuterię ale jeśli chodzi o kwiaty i zieleń... oj, tu mogłabym szaleć! :D







środa, 18 lipca 2018

SPACEREM PO ZAMKU KORZKIEWSKIM.

W ramach żonglerki zawodowo rodzinnej o której wspominałam w poprzednim poście urwaliśmy popołudnie na deptanie po niedalekiej Korzkwi.
Urokliwy zameczek i piękna okolica - to lubimy! Jest tu pełen wąwozów las (ulubione miejsce chłopców ;)) i parkowa uliczka z urokliwą winnicą (wygląda jak w Toskani :)). A jak się zagada do sąsiadów to i koszyk świeżutkich malin można nabyć :) Jeśli jeszcze nie byliście to warto! 













Jestem na instagramie: @sylwiap_lc
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...