sobota, 22 listopada 2014

Żołnierska obiadówka z demobilu...

Nie wiem czy pamiętacie ale zeszły weekend to była pogodowa bajka (nie łatwo o tym pamiętać patrząc przez pryzmat pogody z tego tygodnia - szarej, burej i mokrej aż do przesady;)). Wykorzystaliśmy rodzinnie te ostatnie powiewy ciepła i słońca i wyskoczyliśmy w Bieszczady.
Wetlina, 12-ta w południe, mieliśmy 17 stopni!:)
Było deptanie po górach i buszowanie po okolicy, było ognisko, kiełbaski i pieczone ziemniaki… było miło i leniwie, po prostu:) 

Wracając w niedzielę zahaczyliśmy o nasz ulubiony demobil Bunkier pod Krosnem - taszczyliśmy już stamtąd drewniane skrzynki (do przeczytania tutaj), tym razem dokupiliśmy kolejne dwie plus żołnierską obiadówkę:) 
Póki co obiadówka służy za całkiem sympatyczny pojemnik na pietruszkę (to już ostatnie gałązki, które nie dały się przymrozkom…) a docelowo stanie na biurku Piotrusia, jako przybornik na kredki, linijki i inne takie tam szkolne;)






Ostatnim wypatrzonym skarbem była żołnierska torba, służąca kiedyś do przechowywania maski ochronnej - jest mała, poręczna i sprawdzi się idealnie jako wycieczkowa torba dla Piotrusia… Zdjęcie poglądowe wrzucę kolejnym razem, jak już pojawi się słońce i doświetli domowe kąty;)

Miłego weekendu Wam życzę!:)

***
Poniedziałkowy poranek, pędzimy do szkoły, każdy się spieszy, Antoś jak zwykle ma czas;)
Cinek nie wytrzymuje i woła: Antoś ubieraj buty ale szybko!
Antoś odpowiada melodyjnie intonując znaną piosenkę: pójdę boso, pójdę boso, pójdę booooso! :):):)

wtorek, 18 listopada 2014

250!! I naleweczka;)

... weszłam przed chwilą na Kwiatowego bloga, żeby się upewnić, że pustki są i tylko wiatr hula (tak to jest jak się długo nie pisze;)),  spojrzałam na licznik - i oczom nie wierzę!

250 000!!!

Kiedy i jak?:):)

Dziewczyny moje drogie, zakładając bloga nawet nie myślałam, że ktoś tu będzie zaglądał - a zagląda Was tyyyle:):) I to same fajne!:):)
Dziękuję!


A żeby nie ograniczać się tylko do podziękowań, podzielę się z Wami przepisem na pewną naleweczkę, ab-so-lu-tnie pyszną!:)
Przepis powstał z przypadku, jednak nie byłoby go gdyby nie teściowa, która podarowała mi dwie własnoręcznie zrobione nalewki: z płatków róży i pigwy. Ta z róży bardziej słodka, aromatyczna... Ta z pigwy nieco bardziej konkretna (mocniejsza!) i równie pięknie pachnąca... Wpadłam na pomysł by je połączyć w jedną:)
Co tu dużo mówić, połączenie obu (w proporcji 1/4 róży i 3/4 pigwy) dało obłędnie pyszną kombinację, naprawdę:):) Pachnie, smakuje, rozgrzewa... ech, bajka!:) W sam raz na jesienne wieczory;):)

Nalewka z pigwy i płatków dzikiej róży


PS. W Małopolsce liści na drzewach już brak ale mimo to ja nadal nie czuję zimy. I Świąt!;)
A na niektórych blogach już tak urokliwe świąteczne klimaty... Chyba czas zacząć o nich myśleć...

Myślicie?:)

piątek, 7 listopada 2014

Wianek z ostatnich jesiennych liści

Jesień - liście - grabienie - porządki... wiadomo. 
Niby wiadomo;)

No bo trudno grabić gdy czasu brak. 
I trudno uprzątnąć skrzynki warzywne gdy czasu brak.
I jeszcze wykopać mieczyki i schować do piwnicy gdy czasu wciąż brak.
I wziąść i powyrywać uschnięte pomidory w szklarni gdy czasu nadal brak!
... o przekopaniu grządek nie wspomnę choć to tylko parę metrów:P

Ostatnie dwa tygodnie nie - mam - czasu - na - nic. Po prostu:)

Zdążyłam jedynie szklarnię z zewnątrz pomalować - na brązowo, w kolorze starego drewna bo przed żywszym kolorem normalnie stchórzyłam;)
Aaa, i  do szopy weszłam i nieco ją przetrzepałam... W jednym z zakamarków natknęłam się na wianek, o ten . Trudno go było poznać bo wyliniał nieco:P 
Usunęłam więc resztki wyblakłego mchu, dodałam żółte liście klonu (tego co to przy drodze rośnie) i proszę, mam jesienny (pogodny!!) wianek, z ostatnich tegorocznych liści:)

***

Nie wiem jak Was ale mnie w tym tygodniu pogoda rozkłada na łopatki. Pięknie jest, ciepło... po prostu listopadowa bajka... a ja? Chodzę tyłem na przód, w który kąt mnie nie wstawią tam śpię, mało kontaktuję i mocną kawą oczy otwieram:):) Chodzę i ględzę:P

Weź tu takiej dogódź - jak zimno i mokro to źle, jak ciepło i sucho też nie tak:P Nic tylko ręce załamać:):)






Macham Wam ciepło miętką jesienną ręką!:):)

sobota, 1 listopada 2014

Skrzynia numer 2

Skrzynia numer dwa (ta największa), po przywiezieniu z wycieczki w Bieszczady została  schowana do szopy. Tak tylko na chwilkę, na-pewien-czas.
Na-pewien-czas ma jednak to do siebie, że lubi się przeciągać (przynajmniej u mnie;)) więc dopiero dziś skrzynia przywędrowała do domu zajmując wygodne miejsce w dużym pokoju, tuż przy drzwiach po prawej… 

Dobrze jej tu:)






***

Dziś 1 listopada.
Płomień świecy, chwila zadumy i ciepłych myśli o bliskich, których już nie ma…

niedziela, 26 października 2014

Przesilenie jesienne;)

No to mamy!
Klasyczne rodzinne jesienne ni-za-mną ni-przede-mną:) 
Nic nikomu się nie kleiło, nic nikomu się nie chciało i nic nikomu nie wychodziło. Ot, snuliśmy się przesileni;):)
Dobrze, że psa nie mamy bo nie wiem kto by go dziś wyprowadził;):)

Żeby nieco uciszyć wyrzuty sumienia złapaliśmy za grabie (ja) i zgarnęliśmy część liści (też ja), usunęliśmy resztki warzyw (znowu ja) i usunęliśmy z szopy zalegające kartony (Cin). Ciekawe, że ilość kartonów przyrasta stale i niezmiennie choć nikt ich o to nie prosi;) 
Dzieci lekko podziębione i kaszlące zostały w domu, pomagały nam przez szybę;)

A tak ogólnie to ziiiiimno się zrobiło! Ostatnie z pomidorów i papryk zebrałam dzisiaj zdrewniałymi z zimna palcami, puszczając parę niczym rasowy smok:):) Na minusie jest...





Na zdjęciu poniżej mitenki od Jagi - gdy je zobaczyłam od razu wiedziałam, że będą moje ulubione… I są! Jaguś dziękuję:):)


Miłego tygodnia!:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...