czwartek, 21 kwietnia 2016

Kwitnie!

Sypnęło kwieciem na południu Polski… biel, biel jest wszędzie :) 
Kwiatowa nie pozostaje w tyle - czereśnia kwitnie całą mocą a dzikie wisienki właśnie przymierzają się do natarcia. Jeszcze chwila i zakwitnie magnolia a pnąca róża zupełnie zazieleni front domu...
Piękny to czas! Zwłaszcza w taki słoneczny dzień jak dziś :)
Żeby nie było, że tylko chodzę i wzdycham (a chodzę i wzdycham!! :)) - wzięłam się w końcu za odnawianie foteli. Zdarłam już do surowego drewna lakier z fotela dziadka a także z trzech innych siedzisk (koniec końców stałam się posiadaczką trzech dodatkowych foteli, nieco innych niż ten dziadkowy ale równie fajnych). 
Nie było łatwo - lakier położony dzieści lat temu trzymał jak licho więc sięgnęłam po nakładkę do czyszczenia… metalu;) I poszło! 
Teraz muszę tylko zamówić materiał (wybrałam jasno szary…) i oddać fotele do tapicera. Jak już będą gotowe to pochwalę się nimi na blogu:)

Tymczasem odrobina Kwiatowej wiosny na zdjęciach...









PS. Zapomniałabym! Właśnie skończyliśmy ocieplać i tynkować oficynę, uff!!
Tym samym skończyliśmy wszelkie duże i brudne roboty, można posprzątać podwórze i (wreszcie!!) zabrać się za wnętrza:):)
Zdjęcia wkrótce;)

czwartek, 7 kwietnia 2016

... a to wiosna właśnie! :)

Wiosna, wiosna, wiosna! 

Przez ostatnie bajkowo wiosenne dni chodzę i wzdycham, z zachwytu :) Soczyście zielone trawy, pierwsze maleńkie liście i biało kwitnące dzikie wiśnie… ach!! 
Zimą nie mogę doczekać się wiosny ale kiedy ta w końcu przychodzi myślę sobie, że może to jednak niegłupie, że trzeba na nią poczekać? Że może właśnie taka czekana smakuje nam mocniej i bardziej?  :):)

Pierwsze wiosenne stragany uginają się właśnie pod ciężarem bratków i niezliczonej ilości stokrotek. Przecież koło tego nie da się przejść obojętnie, trzeba kupić już teraz, zaraz!
… i dopiero po wędrówce przez pół miasta kiedy omdlałe ręce mówią dość,  człowiek sobie uprzytamnia, że przecież można było je nabyć w drodze z, niekoniecznie do :D:D
Zawrócone wiosennie w głowie, ot co! :):)





Równiutko tydzień temu wróciliśmy z deptania Gdańska i okolicznych plaż. 
Aż trudno uwierzyć, że niecały tydzień temu jedyną żywą zielenią były jedynie wysokie iglaki przy okołomorskich wydmach :) A dziś proszę! :):)

Tak czy inaczej wielkanocny wypad nad morze udał się bardzo, bardzo :)



***

Podjeżdżam pod dom, akurat wychodzi Cinek, z daleka uśmiecha się i macha mi ręką.
Uśmiecham się i ja, myśląc sobie w duchu jak to wspaniale mieć kogoś kto się cieszy na Twój widok...
Nic odkrywczego, prawda? Ale jakie to miłe uczucie!

czwartek, 24 marca 2016

Już prawie Wielkanoc...

Biegiem, biegusiem… Tak nam minął ostatni miesiąc a może nawet i dwa;)

Mnóstwo projektów rozpoczętych, kilka w trakcie a do tego dom, dzieciaczki i próby połączenie tego w jakąś sensowną całość, do tak zwanej kupy;) Ot, rzeczywistość… pewnie taka jak i u Was:)
Ten zabiegany czas tym razem jednak odczuliśmy na tyle mocno, że zdecydowaliśmy się na coś dla nas nowego - Święta poza domem. 
Wybraliśmy zaciszny pensjonat w Gdańsku i… jedziemy, już jutro. 
Będzie rodzinny czas wolny, będą książki, gazety,  spacery po plaży… Ha! Będzie też totalnie "wolne" od gotowania;):) Mieszkanko ma bowiem maleńką kuchnię wyposażoną w dwa palniki - co skutecznie uniemożliwi mi przedświąteczne szaleństwa kulinarne;) Będzie więc tradycja ale w mocno okrojonej wersji… I dobrze! Już się nie mogę doczekać:):)

Tymczasem życzę Wam pięknych, radosnych chwil i duuużo odpoczynku, do zobaczenia wkrótce:):)




środa, 17 lutego 2016

Marzenia wiosenne i pierwsze przebiśniegi.

Jak ja marzę o wiośnie!
Wiem, że jeszcze za wcześnie, wiem… Ale przygnębiające są te ostatnie dni bez słońca, za to z pełnym przekrojem sezonu wiosenno - jesienno - zimowego. Z pominięciem lata;) 
Nuuudne już są te poranki ze skrobaniem szyb w tle, zmieniające się w południowe opady deszczu, przechodzące kolejno w śnieg i szklankę na drodze w okolicy nocy i poranka. I kolejne opady deszczu. 
I śniegu.
I znów i znów:P 
Ile można?;):)
Dobrze, że są pierwsze oznaki wiosny,  takie pierwsze, pierwszutkie
O, takie na przykład przebiśniegi - zakwitły białym łanem tuż przy wejściu do domu, pod małą wiśnią.
Przyniesione do domu przypominają o tym co już wkrótce. Bardzo wkrótce mam nadzieję!:):)





Namiętnie sieję rzeżuchę. Jak tylko się kończy jeden talerz to wysiewam drugi. Swojski rzeżuchowy zapaszek wita nas więc serdecznie gdy tylko przekręcimy klucz w zamku:P Ale nic to, niech "pachnie"… Ważne, że dzieciowinki podskubują, dorośli zresztą też;)


I wycinek podwiśnia w przebiśniegach:) Zdjęcie robione komórką, tuż po opadach deszczu. Godzinę później było biało;)


Jak tam Wasz nastrój? 
Czy tak jak u mnie zamiennie,  przed-wiosenne przesilenie na zmianę z… halnym? :D:D

PS. Właśnie dojrzałam, że przy Kwiatowej mam wciąż letni (:P) banerek główny… Pięknie kontrastuje z tym co za oknem :D:D


środa, 3 lutego 2016

... i jeszcze jeden przedmiot sentymentalny.

Życie... Jest a później go nie ma.
Tydzień temu ciepłą myślą pożegnaliśmy dziadka Cina.
Rzucając okiem ostatni raz na dziadkowy pokój Cin wypatrzył stary fotel. Taki ulubiony, na którym dziadek siadał by oglądać telewizję.
Nie namyślał się długo, wziął fotel do nas.
Już wiemy dobrze, że wytarty do jasnego drewna i w nowym obiciu zostanie u nas na zawsze jako  kolejny mebel sentymentalny:)

***

Na Kwiatową zawitały ostatnio hiacynty. Mimo oj-bardzo-lubienia tych kwiatów (bulwy z zielonymi liśćmi to coroczny balsam na moją okołozimową duszę:)) tym razem nie jestem w stanie znieść ich zapachu! Nie wiem czy w tym roku pachną one intensywniej czy też mnie, na starość (:P) wyostrza się zapach? Po prostu nie mogę mieć ich w domu... Po krótkiej sesji fotograficznej hiacynty wylądowały na schodach, tuż obok choinek, tworząc oryginalną zimowo - wiosenną kompozycję;):)
Wzięłam świeży oddech, moi bliscy również;)

... choć kwiatów w domu mi brak!;)



Wspomniany wcześniej fotel dziadka to bodajże najpopularniejszy w czasach PRL-u fotel 366 zaprojektowany przez Józefa Chierowskiego - choć powinnam chyba napisać, że najpopularniejszy wtedy i bardzo popularny dziś. Nie ukrywam, że od jakiegoś czasu i za mną chodziły te fotele - małe, zgrabne i proste... Tak, są zdecydowanie w moją stronę:) 
Smutnym zbiegiem okoliczności (dziadek...) przybył nam jeden ale dosłownie chwilę wcześniej okazało się, że dokładnie takie same (sztuk dwie) ma na zbyciu Dom Kultury w pewnej małej mieścinie... Do tej pory nie mogą się nadziwić po co komu takie starocie, które u nich od lat zagracają kantorek;)
Tak czy inaczej już wkrótce będziemy właścicielami takich oto foteli, sztuk trzy:


... a docelowo chcę by wyglądały mniej więcej tak:


zdj. designalive.pl

Miłego śródtygodnia!:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...