piątek, 8 maja 2015

Im dalej w maj...

… tym piękniej! :)

Ostatnio mam dużo pracy (nadal!) i dużo jazdy, jeżdżę więc i zachwycam się wiosną - a właściwie kilometrami wiosny;) Pięknie jest, zielono, wszystko kwitnie… aż żyć się chce! I ten niesamowity zapach powietrza po deszczu… Chyba się starzeję, wychodzę na pole i wdycham :P

***

Biegnąc przez Kraków dojrzałam stary komis. Mnóstwo szpargałów i rupieci, na pierwszy rzut oka nic tu dla mnie… Na drugi jednak… piękna ceramika w kwiatuszki! W komplecie dzbanek na herbatę, cukierniczka i mlecznik.

Tak, miała bardzo dobrą cenę.
Tak, kupiłam ją.
Tak, zdążyłam ubić brzeg dzbanka zanim dowiozłam do domu!!!

… i to tak w drobny mak, za nic nie da się skleić... Żeby chociaż gdzieś na dole, z tyłu… Ale nie! To musiał być brzeg:P
Nic to, dzbanuszek i tak wykorzystam, jak nie na herbatę to do kwiatków;)

Na zdjęciach nasza polska ceramika z Wałbrzycha w towarzystwie kolejnej partii bzów:)





I widok na ubicie… ech!


Ale z profilu wygląda nieźle, prawda? Na półce nie będzie widać;):)



Nie wiem gdzie wychodzicie wychodząc na dwór - ja w małopolsce wychodzę na pole albo na polko :D:D
Kiedyś, mieszkając na Śląsku wychodziło się na dwór… a teraz proszę, jak ładnie dopasowałam się do małopolskich realiów:D:D

Czekam na wieści z Waszego pola :):)

33 komentarze:

  1. Ja zdecydowanie na pole wychodzę :) Doskonale wiem co czułaś jak sobie popsułaś dzbanek ja podobnie zrobiłam z zakupioną na starociach sosjerką, teraz służy mi za doniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. … no właśnie, dobra i doniczka;) Macham ciepło Ewo!:):)

      Usuń
  2. Ja całe życie wychodziłam na pole mieszkając na południu:))) a teraz przyszło mi wychodzić na dwór bo wylądowałam na północy... ot królowa;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny, subtelny rzucik na komplecie. Ubity- trudno, kawałek Twojej historii zapisał się na nim.
    Wrocławianie wychodzą na dwór, na drożdżówki (takie z serem, dżemem) mówią "słodkie bułki", a klatki schodowe w blokach nazywają "bramami".
    Jedna Polska, a jednak różnice są. Na szczęście to takie, które wywołują uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne są te różnice!:) Do głowy przyszły mi jeszcze jagody i borówki, w sympatyczny sposób dzielące nasz kraj ;):)

      Usuń
    2. U nas jagoda to borówka czarna, a brusznica to borówka czerwona :)

      Usuń
  4. W moich wschodnich rejonach, wychodzi się na dwór, pamiętam jaka byłam zdziwiona, gdy przyjechała rodzinka ze Śląska i chciała wyjść na pole.... na jakie pole, myślałam sobie??? w okolicy żadnych pól nie ma ;)))
    Cudne zakupy, wielka szkoda, żer dzbanuszek obił sie, no ale trudno.... i tak jest piękny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O popatrz, oni na Śląsku na pole chodzili?? Czyli i tam nie ma jedności:):)
      … już przebolałam ten dzbanuszek ale po odwinięciu z papierka… ;)

      Usuń
  5. Ja z północy chadzam na dwór ;) Fajny blog, miło się tutaj zagląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Czyli 4 : 1 dla dworu jak na razie:):)
      Pozdrawiam ciepło Martyno!:)

      Usuń
  6. Ja w Małopolsce oczywiście na pole wychodzę :))) Zdobycze cudne, a dzbanuszek na półce lub jako naczynie na kwiaty będzie też prezentował się pięknie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieszkam na północy i wchodzę na dwór :)
    piękny komplecik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pole idziemy na podkarpaciu ale to blisko Ciebie 😊 "hulali po polu i pili kakao..." ooo tak mi się zanuciło. Fajny blog.Aga

    OdpowiedzUsuń
  9. ja wychodzę na pole bo też z Małopolski jestem mój M. wychodzi na dwór on z Lubelskiego a Nasza córa na zewnątrz wychodzi:-))))
    piękne majowe fotki

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Sliczny zestawik stworzony do bzowych aranżacji . Ja nie mam pola i nie mam dwora. Wychodzę do ogrodu po prostu :-).

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna Fryderyka Ci się trafiła, emocji po zauważeniu ubicia nie zazdroszczę. Ja też wychodzę do ogrodu lub na dwór, centralna Polska. Złoszczę się, gdy ktoś mówi, że wychodzi na ogród, zrobił coś na ogrodzie.
    Ale, ważne, że po polsku :) Pięknie u Ciebie, pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  12. Całe życie na dwór! Kiedy pilnował am dzieci w Krakowie i one szły na pole nie mogłam się przyzwyczaić :)
    Komplet cudowny. Dziś na rynku widziałam podobny w niezapominajki. Ale nie mam dla niego miejsca. Bo miałam na niego ochotę.
    Bzy..... wspomnienia dzieciństwa.
    Pozdrawiam serdecznie
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szybko u was kwitną te bzy, na moich Mazurach pąki jeszcze w powijakach. Mam pytanie o deski na poddaszu, czy to są deski boazeryjne i jaką farbą je pomalowaliście i czy na farbę daliście lakier?
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia :) Ja oczywiście wychodzę na dwór, w końcu mieszkam na Śląsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jako panna ślązaczka przypadkowa wychodziłach na plac, bo nie mieli my gruntu. Szkolona w Krakowie zmierzałam na pole, dziś z radością wychodzę na łąkę, tylko dlaczego to to, takie zielone, w maju rośnie tak szybko, że w sobotni wieczór po pracy nad łąką zdecydowanie mało kobieco mówię do rączki od kosiarki...
    Aż mnie zabolał ten ubity brzeżek w dzbanku, Was też? Bo ślicznota z tej porcelany, gdzie ten komis, zdradź prosimy!
    B. z Beskidów

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja całe życie na dwór :)

    Piękna porcelana - może jeszcze kiedyś uda Ci się upolować taki dzbanek :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmmmm nie wiedziałam,że zachwycanie się świeżym majowym powietrzem po deszczu to objaw starości hi hi ale niech Ci będzie :) wniosek z tego taki,że ja też jestem stara bo ostatnio mi się takie cosik przytrafia. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  18. Stara polska ceramika i bzy, coś pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja, odkąd pamiętam - wychodzę na dwór. Rodzina pochodzi z Łódzkiego. Ładne te skorupy.

    OdpowiedzUsuń
  20. My na Podkarpaciu też wychodzimy na pole :))) Zakup bardzo udany - troszkę szkoda ubytku, ale tak jak mówisz na półce widać nie będzie ;)
    A bzy kocham...
    pozdrawiam wiosennie i zapraszam do siebie :)
    http://ubrydzi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Aż czuć zapach tego bzu ze zdjęć :) Najmocniej po deszczu chyba pachną - prawda ?

    U mnie koło domu mało ich - ale kasztany czuć obłędnie :)
    Ja ceramikę to w zasadzie tyko białą - albo szarą .............Podobnie ja ubrania :)

    A.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zakupy super - tez lubię starocie ha ha , na Podlasiu i na wsi wychodzimy na podwórko , a obecnie wychodzimy do ogrodu i na podwórko pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  23. No ja też wychodzę na dwór, mieszkam na zachodzie, tu tak mamy, no można jeszcze wyjść na podwórko, u niektórych funkcjonuje jeszcze podwórek! Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja, choć mieszkam w Jordanii, wychodzę na dwór (mój urodzony tutaj synek - też na dwór wychodzi), bo pochodzę ze Śląska :). Cudny blog, domek, zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ach! oglądam fotki, szczególnie te na bocznym pasku i oderwać oczu nie mogę od nich i od tych na samej górze. Cudowny klimat stworzyłaś.
    Ja mazowszanka to wychodzę na dwór. Zestaw kawowy cudny nawet z tym uszczerbkiem ale wiadomo, że szkoda. Nie pozbyłabym się i po prostu tak jak Ty maskowałabym :)
    Trafiłam do Ciebie z jakiegoś bloga, ot tak kliknęłam bo mnie coś zaciekawiło... i bardzo się cieszę z tej decyzji :D Ja jestem trochę gadatliwa i tak jak w zyciu jestem dość cicha i opanowana tak jakoś w necie, pisząc duszą jestem jakaś taka okropnie wylewna i bardziej upierdliwa, więc z góry przepraszam :D Nie każdy lubi achy i ochy ale u mnie to jakoś tak... z serca płynie i z prawdziwego i pozytywnego zachwytu :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...