Kolejny raz przekonałam się, że spokojne podejście do tematu przygotowań świątecznych ma sens. A rodzinna partyjka w Monopoly albo Duo w ich trakcie - jeszcze większy;)
Potrawy się ugotowały, ciasta upiekły, dom w miarę ogarnięty i przystrojony czekał na Wigilię.
A my z nim:)
Z roku na rok coraz mniej u mnie dekoracji, jest prościej, naturalniej. Stroimy dwie żywe choinki, wisi zielony pachnący wianek (drugi miał wisieć na drzwiach wejściowych ale nie zdążył się :D) i wiązka jemioły pod dachem, stoją orzechy w słoikach... Są też lampki i duuużo świec - ilością palonych świeczek dorównuję chyba Duńczykom, uwielbiam je:)
A i w potrawach całkowity brak rewolucji i wpływów tego co modne - wszyscy mamy swoje ulubione wigilijne dania i nawet nie próbujemy ich zmieniać. Ot, nuda:D Ale i kojąca radość z tego co sprawdzone i powtarzalne:)
I pyszne!:)
Jeśli już jesteśmy przy Duńczykach to i zdjęcia będą robione w duchu duńskiego hygge:D Bez napięcia i specjalnych przygotowań, bez dobrego światła i z ruchomej rąsi, pyk i już! Ale za to z luzem i myślą, że już zaraz czeka na mnie porcja pysznego makowca i kolejny rozdział w książce:)
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności, radości i zdrowia w Nowym Roku. Niech to będzie naprawdę DOBRY ROK!:):)

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)