czwartek, 17 września 2015

Niedziela w Białce i zmiany, zmiany, zmiany...

Zaczęło się bardzo niewinnie - jakieś dwa tygodnie temu pomyślałam, że chłopcy powinni dostać większe szafki, drewniane, proste, "chłopięce". 
Zarezerwowaliśmy weekend, Cin wyskoczył po szafki (Ikea), ja wyjęłam wszystko ze starych by potem je tylko przełożyć a stare wynieść/przenieść/ spożytkować inaczej.
… dalej poszło mniej więcej tak:
- nowe szafki wniesione do domu, czekały na skręcenie
- stare wybebeszone poprzesuwane to-tu-to-tam by zrobić miejsce nowym czekały na przeniesienie
- ciuchy / zabawki leżały pokotem na podłodze
- my, zwarci i gotowi do działania, wiertarki (o dziwo!) naładowane, śruby i młotki zgromadzone
Telefon. 
Dzwoni dalsza rodzina, która przejazdem jest w okolicy i pragnie nas odwiedzić.
Hmm, tak, proszę, zapraszamy:):)
W weekend więc nie ruszyliśmy nic a nic.
W tygodniu nie było czasu więc też nie zrobiliśmy nic.
Kolejny weekend mieliśmy zawodowo zajęty no więc nadal nic...
Za to w drugim tygodniu już całkiem zgrabnie omijaliśmy zalegające stosiki i kupki, ba! Nawet w nocy idąc do dzieci wiedziałam jak je minąć by nie narobić hałasu i nie nabić sobie guza:D:D
Przyszedł kolejny weekend.
Sobotni poranek, śniadanie, myśli o uprzątnięciu ugora stawały się coraz intensywniejsze…  Dzwoni telefon.
Ha! W rodzinnej bacówce znajomych trwa właśnie pogodowa bajka, hamak wisi, prażonka siedzi w garze a kiełbaski tylko czekają na wieczorne rozpalenie ogniska. I na nas;)
Spojrzeliśmy na nasz sakramencki bałagan i w długą! W góry! Byle dalej!! :D:D

… i to była bardzo dobra decyzja:):) Cudowna pogoda, leniwe spacery po okolicznych polanach i lasach, moczenie nóg w potoku i ognisko do późnej nocy… Odpoczyliśmy i oderwaliśmy się od codzienności:):)


Za to w niedzielę karnie stawiliśmy się w pokoju chłopców, Cin zaczął skręcać szafki a ja... doznałam olśnienia, które pociągnęło za sobą tysiąc kolejnych robót i zmian;)
Znacie to? Planujecie przenieść szafkę a kończycie w totalnym meblowym chaosie :D:D
Na ten moment chaos ten jest już w miarę ogarnialny ale nadal trzeba mocno nogi unosić, żeby przejść z pokoju do pokoju:P 

Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia wkrótce, w nieco bardziej ogarniętych okolicznościach, udokumentowanych zdjęciowo, a co!:):)

22 komentarze:

  1. Kochana co się odwlecze, to nie uciecze ;)))
    Wspaniale spędziliście czas, a pokój chłopców i tak doczeka się reorganizacji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, doszłam do takiego samego wniosku;):):)
      Macham ciepło!:):)

      Usuń
  2. Co tam bałagan , ważne że odpoczęliście , jak to się mówi i do bałaganu można się przyzwyczaić i w nim żyć :) Ściiiiiskam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypoczęliśmy, to fakt:)
      … a bałagan powoli znika, hurra!:):)
      I pozdrawiam ciepło!:):)

      Usuń
  3. uwielbiam góry, super fotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. … ja też!:):) Zwłaszcza te mniej zadeptane przez turystów, w których słychać i widać naturę;):)

      Usuń
  4. A tam bałagan nie ucieknie, a urocze spotkanie ze znajomymi... tylko korzystać, by przy sprzątaniu było co wspominać. Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. … i jakoś tak milej po takim wypadzie ogarniać domowy chaos;):)
      Macham ciepło!:):)

      Usuń
  5. Grunt to życie na spontonie :D a co! :)
    Szafki nie uciekną ;)

    Miłego weekendu i czekam na relację ze zrewolucjonizowanego pokoiku chłopców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawzajem Elle, miłego weekendu!:):)
      … a zdjęcia zrobię, jak tylko skończę to co skończyć trzeba;):)

      Usuń
  6. Ależ pięknie... :) Spontaniczne akcje są fajne. Szafki nie zająć, na szczęście. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. … a pewnie, że nie zając!:):)
      Pozdrawiam ciepło!:):)

      Usuń
  7. Ach, bardzo dobrze, praca nie zając, nie ucieknie. A akumulatory słońcem naładować trzeba przed zimą ;-) Ale czekam na zdjęcia z Twojej rewolucji ;-) Uwielbiam Twoje pomysły :-)
    Pozdrawiam słonecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna decyzja,szafki poczekają a Ty masz nowe spojrzenie.
    buziak

    OdpowiedzUsuń
  9. Też teraz mam mały remont w domu, więc wiem jak to jest kiedy trzeba skakać ponad kartonami. ;) Ale za to jaki potem piękny efekt końcowy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam wiele takich stosów w domu, które omijam z zamkniętymi oczyma. M. zaczął kolejny etap remontu mają jednocześnie spore zlecenie na głowie. Niezbyt to rozsądne, ale nie protestowałam, bo na kolejne olśnienie remontowe mogłabym do wiosny czekać ;)
    Zazdroszczę znajomych z bacówką! Okropnie.
    P.S. Co z tą pufą słychać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu odpisałam Ci, wreszcie!! Macham ciepło!:):)

      Usuń
  11. Ognisko...tego mi będzie w zimie bardzo brakowało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witamy, tu klan Podpatrywaczy z Podbeskidzia.
    Dziś TIR-em przewozimy naszą studentkę do Krakowa na kolejny rok. Będziemy potem spacerować wokół Wawelu szukając oficynki. Co tam nowego?
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dobrze mi się na duszy zrobiło! To nie tylko ja, to nie tylko u mnie przeciągają się w nieskończoność działania i domowe zmiany. Jak mi dobrze! ;) Też tak mam. Nigdy nie wiem jaki ma być końcowy efekt. Myślę i realizuję etapami. Stąd "końca nie widać". I również chętnie poddaję się spontanicznym impulsom na inne zagospodarowanie czasu. A szafki mogą poczekać, długa jesień i zima przed nami. "Skręci się je... potem!" ;)
    pozdrawiam,
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie klimaty to ja rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana super weekend!!!! Zazdroszczę też kocham góry:) A szafki i tak skręcicie:) Ja mam tak z uchwytami do szafek :( Ciepło pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...