sobota, 26 lipca 2014

Szkło, ceramika i konfitura z przypadku

Im starsza, tym gorsza, tak!
Zawsze lubiłam proste szkło i białą ceramikę, to fakt. Ale mam wrażenie, że to moje lubienie wraz z wiekiem przybiera na sile;):)
Ostatnie wyjście do sklepu, w biegu, takie tam codzienne zakupy a ja oprócz masła i sera taszczę do domu butelki:) Fajne, malutkie... I biały dzbanuszek z ceramiki, taką minikopię tego, który stoi już u mnie w domu. Oj lubię to:)






Pracy huk, wyłapuję więc pojedyczne chwile by zrobić choćby kilka słoiczków dobroci na zimę... Na półkach stoi już konfitura truskawkowa i truskawkowo - rabarbarowa (pycha!)  a dziś skończyłam smażyć konfiturę z przypadku ale jaką pyszną! Miałam zebraną czerwoną porzeczkę i kupione na ryneczku jagody... Postanowiłam te smaki połączyć, okazało się, że smakują świetnie:)
Zapisuję to sobie na przyszłość  - a może i którąś z Was zachęcę? Wszakże sezon porzeczkowo - jagodowy nadal trwa:):)

Konfitura z czerwonej porzeczki i jagód

2kg czerwonej porzeczki, przebranej, bez ogonków
1l czarnych jagód czyli ok. 600g (w moim domu rodzinnym zbieraliśmy "czarne jagody" (to to granatowe;)) i "borówki" (czyli czerwone;):) W małopolsce za to na czarne jagody mówią "borówki" a na czerwone borówki "brusznica". Co miasto / kraj to obyczaj;):)
1kg cukru

Wieczorem porzeczki zasypuję cukrem i zagotowuję na dużym ogniu (krótko!), zdejmuję szumowiny, wyłączam. Na drugi dzień porzeczki przecieram przez sito, do przecierki dorzucam litr jagód i smażę na maleńkim ogniu aż zgęstnieją, mieszając od czasu do czasu (jeśli pojawią się szumowiny - zdejmujemy je). Zostawiam na noc i w trzecim dniu najpierw całość mieszam, później zagotowuję na małym ogniu i gorące przekładam do wyparzonych słoiczków (słoiczki zalewam odrobiną wrzątku, zakręcam, potrząsam, wylewam, osuszam). Gorące słoiki od razu wkładam do piekarnika nagrzanego do 110 stopni C (konieczna rękawica!), podkręcam do 120 stopni C i pasteryzuję przez około 20 min.


Moja uwaga - jeśli przesmażamy konfiturę w 2-gim lub 3-cim dniu koniecznie trzeba najpierw całość wymieszać - wszystko co ciężkie (i smakowite!) opada na dno i łatwo się przypala. Jeśli zamieszamy nie będzie przypalonych niespodzianek;)

W kolejce do słoików czekają już wiśnie, morele i śliwki węgierki... A kto wie, może i trochę jeżyny? 

 A jak u Was? Zapełniacie spiżarkę na zimę?:)

***

Antoś, stały i niezmienny wielbiciel wszystkiego co domowe i słodkie wsiadając do samochodu zauważył talerz pełen babeczek zabranych przeze mnie na podróż.
Podsumował krótko: A cóż to moje piękne oczy tutaj widzą? :D:D

Po kim on ma takie teksty się pytam??:):)



36 komentarzy:

  1. Ja z doskoku też robię przetwory, u mnie na zimę czekają już wiśnie, czerwona porzeczka i jeżyny, no i oczywiście wiśniowa naleweczka!:)
    A jak , na zimę rozgrzewająco:) W planach mam jeszcze złotą konfiturę z mirabelek i jagódki chcę zamknąć w słoiku też, tylko kiedy na to wszystko czas znajdę, się pytam:)))?
    Pozdrawiam Cię cieplutko udanego i spokojnego weekendu Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, to u CIebie już sporo w słoikach siedzi:):) Naleweczka, niam! Muszę koniecznie zrobić:) I ja ciepło pozdrawiam Iluś!:)

      Usuń
  2. Przetwory -pyszotki :) na zimę będą wspomnieniem lata :)
    a mlecznik mam taki sam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! czyli w to samo miejsce chodzimy;):)

      Usuń
  3. U Ciebie zawsze mam wrażenie, że jestem w Szwecji, zawsze taki miły, swojski klimat. Takie zbiory są ponadczasowe :) Zawsze w modzie. Tymczasem bazuję na zapasach mojej mamy, ale kto wie ):
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapasy mamy to cudowna sprawa, zdecydowanie!:):)

      Usuń
  4. w tym roku tylko truskawki...i nie mam pojęcia ,czy coś jeszcze oprócz ogórków schowa się w słojach...trochę remont mnie powstrzymuje od prac spiżarnianych:)))) cudne zdjęcia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... za to wyremontowane wnętrza będą Cię cieszyć:):) To duża sprawa!:)

      Usuń
  5. Ja ograniczam się do produkcji soków wszelkiej maści i ogórków ;p
    Takie małe drobiazgi potrafią uszczęśliwić kobietę,nie ma co ;p Buteleczki,dzbanuszki,pojemniczki itp.- to jest to ,co zawsze przyciągnie moją uwagę ;p Taki mały biały mlecznik pełni u mnie funkcję wazonika na kwiatki a poszukuję takiego większego na wodę ale niestety bezskutecznie.Muszę odwiedzić jakieś strony internetowe ;p
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soki wszelkiej maści, niaaam! Ogóreczki, niaaam!:):) A za takim większym wazonikiem zajrzyj do Almy;) Macham ciepło!:)

      Usuń
  6. Matko właśnie Ciebie odkryłam! świetny blog i tyle pięknych rzeczy na nim pokazujesz:) już jestem stałą zaglądaczką :) te mebelki... i konfitury mniam! ściskam Ciebie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Buteleczki fajne,ale mnie to zachwyca ta śliczna stara szafeczka.Cudnie odrapana...
    A robiłaś dżem z cukinii? Rewelacja! Polecam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżem z cukinii jeszcze przede mną, zrobię po raz pierwszy:):)

      Usuń
  8. Przepiekne zdjecia :-D Cudny klimat :-)

    Konfitura porzeczkowo-borowkowa brzmi kuszaco i smakowicie :-D

    Pozdrawiam cieplo :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli tylko mam od kogoś -prawdziwe- owoce, to oczywiście robię przetwory,bo bardzo lubię! Do tego domowa drożdżowka i nic więcej nie potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja tak sobie dziś stałam przed porzeczkami i zastanawiałam się cóż jeszcze z nich wymyślić. No to już wiem :) To połączenie z jagodami brzmi niezwykle pysznie. Świetne fotki, bardzo klimatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj :) ja też miastowa "wyemigrowana" na wieś:) Podziwiam zacięcie w robieniu przetworów, ja zasadniczo nie przepadam, ale ... w tym roku zabieram się za maliny - jak się zabiorę to się pochwalę ;)
    Zajrzałam przypadkiem, ale tu u Ciebie zagoszczę jeszcze nieraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno to zacięcie to u mnie nie takie znowu mocne;) Robię po kilka - kilkanaście słoiczków, tak żeby się nie narobić;):):)

      Usuń
  12. w tym roku < wstyd się przyznać >... cienko u mnie z przetworami...
    chroniczny brak czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa Joasiu! A w wolnej chwili lepiej wtedy odpocząć niż stać przy garnkach... Macham ciepło!:):)

      Usuń
  13. Pieknie tu u Ciebie...:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z Małopolski ale u mnie jagoda to ta niebieska a borówka to czerwona czyli brusznica.Ale u mojej ciotki na Podkarpaciiu nigdy nie mogę się dogadać.Nie wiedziałam ,że już są borówki . Uwielbiam jako drzemik i kompot z jabłkami. A tak w ogóle to chyba masz to o czym marzę - drewniany stary domek i szklarnia :-).Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, z jabłkami nie próbowałam, wszystko przede mną;):)

      Usuń
  15. butelki są super! też na takie poluję :)

    teksty dzieciaków są urocze!

    OdpowiedzUsuń
  16. Buteleczki są super jak i dzbanuszek. Mało robię konfitur bo tylko ja jem od czasu do czasu. Owoce przeważnie wrzucam do zamrażarki lub robimy nalewki. Twoja konfitura wygląda apetycznie. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  17. Że tak zacytuję wieszcza, a cóż to moje oczy widzą ;)
    Na Śląsku jagoda niebieska, borówka czerwona, a borówka amerykańska to duża niebieska jagoda z białym środkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o, dokładnie tak!:):) Ściskam mocno!:)

      Usuń
  18. Ciepło tu i przytulnie - urzekające miejsce i ta zieleń w ogrodzie .... marzenie - muszę przyznać, że czytam Cię regularnie - nie komentuję co prawda, ale tym razem zaintrygował mnie ten idealny dzbanuszek z ceramiki (właśnie takiego szukam) czy Możesz dawać wskazówki co skąd pochodzi - proszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dopiero teraz dojrzałam Twój komentarz! Ten dzbanuszek jest z Almy, mają dwie wersje, większą i mniejszą:) Pozdrawiam bardzo ciepło!:):)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...