poniedziałek, 18 listopada 2013

Droga do domu...

Wspominałam kiedyś, że płyty betonowe prowadzące do domu myśleliśmy wyrzucić i zastąpić kostką granitową. Szczęśliwie udało się kupić dokładnie taką jaka nam się marzyła - stara, brązowa, nierówna... taka co to wcześniej lata na krakowskiej zapyziałej uliczce spędziła. Pod asfaltem;)

Kostka była zwieziona, ekipa dograna - dostaliśmy prikaz: usunąć betonowe płyty, wykopać dołki pod kostkę głębokie na kilkadziesiąt centymetrów.

Usunęliśmy i wykopaliśmy.

Czy muszę pisać, że następnego dnia ekipa musiała jednak dokończyć inny Bardzo Ważny Projekt? Taki, za który kary grożą jak nie skończą. I ehmmm... taki, który z miesiąc potrwa...

No więc przez około miesiąc brodziliśmy wykopanym kanałem, w błocie by dostać się do domu. I do samochodu. Do szopy też:D:D A potem odkurzaliśmy te kilogramy błota w przedpokoju;)

Wkurzyliśmy się. Opierniczona z lekka ekipa wpadła więc wieczorową porą by w świetle reflektorów (o czwartej już ciemno!!) i strugach deszczu (lało!!) zacząć robotę. Tłum chłopa zdeptał mi trawnik niemal do cna, kładąc przy okazji trzy metry chodnika:P Resztę  mieli dokończyć jutro ale nadal lało więc robota nie szła i znów dorobili tylko kawałek... W kolejnym (słonecznym!) dniu chwyciliśmy kostkę w dłoń i dokończyliśmy sami. Jest!!

Póki co kostka wygląda na szarą bo miejsca pomiędzy wypełniane są szarą posypką... Oryginalnie jest fajny, ciepły brąz. Nie dawaliśmy obrzeży, nic nie docinaliśmy, nie ma esów - floresów. Z założenia miało być prosto, nierówno i jest;) Teraz tylko czekam kiedy trawa zacznie włazić pomiędzy kostki, uwielbiam to!:)
A na wiosnę motyka w dłoń i sadzić krzewy i kwiaty:):)




Korzystając z pogody malowaliśmy też wymieniane wcześniej deski pod dachem i na ściankach poddasza - trzeba było je zaimpregnować przed zimą... To te jasne na zdjęciu;)


A w domu? Dorwałam ikeowskie dzbanki - butelki. Strasznie chciałam mieć i mam:) Kupiłam też półkę do kuchni, może wieczorem uda się ją skręcić?


I nie ukrywam, że moje myśli zaczynają coraz mocniej krążyć wokół świąt... Odkurzyłam stary czerwony imbryk, wyciągnęłam ze strychu świece, dokupiłam czerwone ramki i bawełniane ściereczki z czerwonym paskiem... Chce mi się atmosfery świąt, naprawdę:)







11 komentarzy:

  1. Śliczna kostka:) Ach.. tych świąt to każdej z nas już się chce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, tak... chyba przyspieszę dekorowanie domku w tym roku;):)

    OdpowiedzUsuń
  3. kosteczka z której krakowskiej uliczki? co? :D śliczna :)))))))))

    Święta tuż tuż też zaczęłam wczoraj odczuwać powoli atmosferę :)

    buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takiej zapyziałej, miała iść do wyrzucenia, wyobrażasz sobie?? Zastąpili ją betonową...

      Usuń
  4. aha a wazonik z IKEI rewelacja też mi się strasznie podobają takie rzeczy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna ścieżka do domku:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. ..ależ musi być u Was cudownie zimą :) zostaję tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie witaj Moniko, rozgość się:):)
      To będzie nasza pierwsza zima i Boże Narodzenie w tym drewnianym domu, wyobrażam sobie, że będzie cudownie!:)

      Usuń
  7. Bardzo fajnie wyszło. A jaka satysfakcja :) Wazoniki urocze.
    Jak zawsze pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt!:) Ja również Cię pozdrawiam Marlenko:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...