poniedziałek, 29 lipca 2013

Graffiti na wiejskim domu

Graffiti i wiejski dom. Dwa różne światy, miejski i wiejski, na pozór nie do pogodzenia... jak się jednak okazuje dzieć potrafi, dzieć umie, dzieć z łatwością pogodzi:) Własny dzieć, dodajmy:)

Niedziela, gorące popołudnie, dzieci wyszły do ogrodu. Cisza. Po kilku minutach już wiem , że ta cisza coś za cicha i że dzieć jeden z drugim niechybnie coś broi... Wchodzę na taras, patrzę a tu graffiti na naszej chacie, sokiem z wiśni malowane:) No dobra, myślę, ściana miała zostać obśrupana i obdarta bo taką ją lubię ale te bazgrańce?? Już miałam za ścierę łapać gdy przeczytałam kulfoniaste - mama, tata, Piotruś, Antoś... kurczę i jak tu się gniewać?:):)

Zamiast po ścierę ruszyłam więc po marchewki do pochrupania dla dzieci,  a graffiti... na razie zostanie:) 




7 komentarzy:

  1. Mogę jedynie napisać, że wiem co czułaś. :) Kiedy przeprowadziliśmy się do naszego obecnego domu, byłam w zaawansowanej ciąży i często po rozpakowywaniu różnych rzeczy i sprzątaniu, siadałam na sofie i na siedząco zasypiałam (dodam, że było wtedy upalne lato). A moja ukochana córka, korzystając z jednej z takich krótkich chwil mojej niemocy (lat wówczas 4) zabrała moją służbową pieczątkę i przybiła ją na każdym drewnianym stopniu prowadzącym na piętro. Owa pieczątka znalazła się również na ścianie klatki schodowej przy każdym schodku :) aby było symetrycznie i ładnie :) Ach te nasze Skarby :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, to musiało świetnie wyglądać:):) Aż się boję myśleć jak to doczyściłaś;):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ścianę trzeba było malować ponownie. Ale schody myły małe rączki, które narozrabiały. Moja córka widząc, że omal nie zemdlałam na ten widok, lekko struchlała i zapewniła mnie, że wszystko zejdzie bardzo łatwo kiedy ona to zrobi, bo skoro tak łatwo się przybija to i łatwo musi się czyścić :) I tak moja Kochana córka czyściła szczotką do rąk schody, wodą z odrobiną octu i mydłem :) Efekty były takie, że była bardzo dumna ze swojej pracy i stwierdziła, że mam schować tą pieczątkę w takie miejsce żeby ona nie mogła już jej zobaczyć, bo jest tak fajna, że nie wie czy nie będzie jej kusić. A czyścić mimo, że to fajne już nie chce :) Pieczątka widoczna była jeszcze przez jakiś czas (dłuższy czas). Schodziła dość wolno muszę przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa, marchewki są absolutnie piękne;)

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie dzieci graficą :)))))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...