Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek swiateczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek swiateczny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

Szybki bożonarodzeniowy wianek i awaria choinkowa;)

Plany miałam piękne.
Jeszcze jesienią myślałam sobie jakie to bożonarodzeniowe wianki uplotę - z mchu, patyków, iglaków… No i plany planami zostały;) Powód jak zwykle ten sam - brak czasu!
Opatrzność jednak nie pozwoliła by na Kwiatowej wianków brakło;) Do zakupionych choinek sprzedawca dołożył bowiem dwa proste wianki z iglaków...
Targana dzisiaj wyrzutami sumienia (bo dwa golce wisiały i wisiały…) a później silnym wiatrem (wiało, że hej!!) przysiadłam na schodach i podrasowywałam wianki z prostych na… proste ale takie nieco bardziej moje;) Wplotłam kilka drobnych gałązek tuji, dodałam owoce dzikiej róży i już, gotowe:):)
Wprawdzie wprawne oko dojrzy nie pierwszą świeżość owoców dzikiej róży (tak, tak, to te same z tego jesiennego postu) ale co tam! Przecież florystyka nie po takie suszki sięga prawda?;):)  Czerwony akcent jest? Jest! A że z lekkimi zmarszczkami? To tak jak i u właścicielki wianka, z blisko czterdziestką na karku:D:D

Wianki wyglądają teraz tak:


A wyglądały tak - też ładnie ale były mniej moje;)


A tak poza tym to małą awarię choinkową zaliczyliśmy… 
Największa z kupionych choinek stanęła w dużym pokoju tydzień temu. Dziś przygotowałam światełka i bombki, zabieram się z chłopcami za dekorowanie a ta zielona panna sypie garściami igieł przy najmniejszym dotyku, jeeeeejku! Wyschła całkowicie!! 
Żywą choinkę mamy od lat i wiadomo, prędzej czy później każda wysycha ale ta pobiła rekord wszechczasów;) Nie było wyjścia, trzeba było choinkę pożegnać… Oczywiście tegoroczna była wyjątkowo rozłożysta więc wybrażacie sobie jak wyglądał dom po przeniesieniu i przetarganiu jej przez wszystkie drzwi… Jak zielone pole bitwy;):D 
Postanowiłam nie kupować kolejnej dużej choiny, zrobiłam tylko małą zamianę - ta mniejsza z kuchni przeszła do pokoju (to ta z poprzedniego postu), a jeszcze mniejsza, która miała ozdabiać dom z zewnątrz stanęła teraz w kuchni... 
Tak też będzie dobrze!:)

Plus jest taki, że te dwie mniejsze choinki mają cały korzeń, jest więc szansa, że postoją dłużej a może nawet uda się je wsadzić wiosną do ogrodu - zeszłoroczna przyjęła się pięknie!:):)

Na zdjęciu poniżej panna z zewnątrz, stojąca teraz w kuchni;)



…a w koszyku dwa małe iglaczki, które zamieszkały już na kuchennych półkach.



Gonię do kuchni zmielić mak i nastawić domową skórkę pomarańczową:):)

***

I trochę mniej świątecznie a bardziej kuchennie;)
Wiecie, taka tam ze mnie zwariowana kobieta, która wierzy, że w sezonie jesienno - zimowym czosnek sprawdza się świetnie, zwłaszcza przy wszelkich przeziębieniach i katarach…
Ostatnio wymyśliłam sobie zupę, która ma duuużo czosnku a wcale go nie czuć… I co najważniejsze smakuje pysznie, wszystkim!:):) Robię ją raz w tygodniu, zjadamy i - mam nadzieję - odganiamy wszelkie mikroby;)
Jeśli ktoś chciałby spróbować to proszę:

Krem pomidorowo - czosnkowy z tymiankiem
- główka czosnku, obrana / ząbki siekamy na kawałki, jak leci;)
- 2, 5 szkl pulpy pomidorowej
- 3 lub 4 szklanki bulionu (w zależności jak wytrawną zupę chcemy otrzymać)
- tymianek
- sól do smaku
- solidna łyżka masła

Na maśle, na minimalnym ogniu przez 2 - 3 min podduszam posiekany czosnek, dosypuję łyżeczkę (albo i więcej;)) tymianku, mieszam (będzie pięknie pachnieć!:))  i po chwili zalewam pulpą pomidorową oraz bulionem. Gotuję na małym ogniu aż czosnek będzie miękki, dosalam do smaku i miksuję na gładki krem. Podaję z grzankami posypanymi parmezanem.
Smakuje pysznie więc polecam!:)

…zdjęcie dorzucę jak przygotuję kolejną porcję, ta znikła zbyt szybko;)

piątek, 5 grudnia 2014

Przedświąteczne wianuszki z barwinka

Dzisiejszy wpis będzie w biegu (jak zwykle;)), w buroszarościach (bo kto to widział robić zdjęcia o zmroku??;)), za to z pierwszym świątecznym akcentem;) 
Jedząc późny obiad przypomniałam sobie jak to wczesną wiosną zwijałam zielone gniazdka z barwinka… Mróz, szron, wszystko sztywne a tu proszę, barwinek po przyniesieniu do domu pięknie odtajał i dał się zwinąć w w żywe zielone wianuszki:)
Pomyślałam sobie, że ta sama sztuczka mogła by się udać i teraz, w grudniu - takie krople żywej zieleni byłyby miłym przedświątecznym akcentem:):)

I co? Udało się!:)
Pęczek zmarzniętych roślinek najpierw rozmarzał na klamce drzwi wejściowych a później, już zwinięty w zielone wianuszki przyozdobił świece… Co ważne - liście barwinka nawet po zaschnięciu pozostają zielone:)
Patrzcie proszę łaskawym okiem na jakość i urodę tych wianków (jak i zdjęć!!), to tylko próba generalna;):) Wersję urodziwszą zrobię w wolniejszej chwii;)

A jeśli macie w zasięgu ręki barwinka - polecam!:)





***

Wieczór, przychodzi do mnie Antoś, w ręce trzyma tekturowe COŚ:
Patrz mama, zrobiłem telefon, fajny?
Ja: super syneczku!
Antoś: jest na nim klawiatura i cyfry, o, a tu się ścisza…
Ja: świetnie to wymyśliłeś, wygląda jak prawdziwy!
Antoś: I przyciski narysowałem, i ekran… Nawet zdjęcia można nim robić.
Ja: świetny jest, lepszy niż moja komórka!
Antoś: A chciałabyś taki?
Ja: no jasne!
Antoś: No to się zamień, ja CI dam mój a Ty mi dasz swój:):)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...