Od kilku dni czuję w powietrzu zbliżającą się jesień.
I nic to, że upał, że słońce i że wciąż wsuwam klapki na bose stopy.
Jako jesienna dziewczyna czuję już rześki zapach wieczora, dostrzegam poranne mgły, czerwone korale róży i coraz większe ilości liści usypanych na poboczach dróg...
Jesień znaczy się nadchodzi, tak!:)
Po powrocie do domu wyszłam do ogrodu. Puszczony wolno pozarastał i poprzerastał co chciał i gdzie chciał;):)
W nim też już widać zmianę kolorów - łapię je więc w kadry i zastanawiam się czy cieszy mnie ta nadchodząca jesień? Przecież lubię tę porę roku! Wcześniejszy wieczór, zaległa książka, koc, korzenne kakao… Ale i deszcz i chłód i słota...
Póki co pięknie jest, tu i teraz, nie ma co myśleć do przodu;):)