Biegiem, biegusiem… Tak nam minął ostatni miesiąc a może nawet i dwa;)
Mnóstwo projektów rozpoczętych, kilka w trakcie a do tego dom, dzieciaczki i próby połączenie tego w jakąś sensowną całość, do tak zwanej kupy;) Ot, rzeczywistość… pewnie taka jak i u Was:)
Ten zabiegany czas tym razem jednak odczuliśmy na tyle mocno, że zdecydowaliśmy się na coś dla nas nowego - Święta poza domem.
Wybraliśmy zaciszny pensjonat w Gdańsku i… jedziemy, już jutro.
Będzie rodzinny czas wolny, będą książki, gazety, spacery po plaży… Ha! Będzie też totalnie "wolne" od gotowania;):) Mieszkanko ma bowiem maleńką kuchnię wyposażoną w dwa palniki - co skutecznie uniemożliwi mi przedświąteczne szaleństwa kulinarne;) Będzie więc tradycja ale w mocno okrojonej wersji… I dobrze! Już się nie mogę doczekać:):)
Tymczasem życzę Wam pięknych, radosnych chwil i duuużo odpoczynku, do zobaczenia wkrótce:):)