czwartek, 22 października 2015

Od wsi do wsi...

Szwendanie to od dłuższego czasu ulubione słowo moich chłopców.
Oznacza krótsze lub dłuższe włóczęgostwo po okolicznych wsiach, górkach, dolinkach a tam - hulaj dusza! Bezkarne szwendanie po zagubionych uliczkach, łąkach, zapuszczonych parkach, zabytkach (wiele okolicznych wsi ma dworki, stare kapliczki, młyny i inne zabudowania), grzebanie w potoku, topienie liści, wyszukiwanie kamieni, wspinanie się po skałkach (w granicach rozsądku ustalanym przez czujne oko mamy;))... czyli teoretycznie nic wielkiego a jednak... WIELKIEGO:):)
Moi chłopcy to uwielbiają!:):)
Na ich krótkie: Idziemy się szwendać? może być tylko jedna odpowiedź:
Idziemy!:):)

To taka namiastka naszych (rodziców;)) czasów gdy jako dziecko brało się klucz na szyję* a później ganiało po całej okolicy robiąc mniej lub bardziej niebezpieczne/zwariowane/pasjonujące/głupie!! rzeczy...

... pamiętacie?? :):)

Gdy kiedyś wieczorem, przy winku zaczęliśmy z Cinkiem wspominać co jako dzieci w ramach "wolności"poszkolnej robiliśmy to włosy nam się zjeżyły na głowie:D:D Ożesz!! Łażenie po dachu 5-cio piętrowego bloku czy zwiedzanie bunkra ze starszym bratem, tudzież zjeżdżenie całego Śląska tramwajami (kasowniki robiły w biletach dziurki, wystarczyło je pomoczyć, zaprasować i bilet był jak nowy;)) to tylko mała część naszych wybryków:D:D
Bardzo chętnie przeczytam o Waszych więc piszcie jak to wyglądało u Was:):)

Tak czy inaczej jako wielbicielka rzeczy prostych, codziennych i niewielkich dostrzegam same plusy w takim szwendaniu - nic nie kosztuje, przy okazji włóczęgostwa rozmawia się z dziećmi duuuuużo i na każdy temat, jest luz, swoboda i wolna głowa:):) A ile się można dowiedzieć o okolicy! Nie raz zdarzyło się, że mijany gdzieś po drodze dworek czy stary austriacki granicznik zachęcił nas do wejścia w internet i doczytania historii...

Nasze szwendanie ostatnio wyglądało mniej więcej tak:

Korzkiew i Zamek Korzkiewski - niewielka wieś z fajnym kompaktowym zameczkiem - w zamku jest hotel i teoretycznie nie ma zwiedzania ale rankiem, około 10-tej, kiedy nie ma jeszcze turystów i zwiedzających sympatyczna właścicielka pozwala nacisnąć żeliwną klamkę w narożnej części zamku i wdrapać się na górę;):) Z galerii piękny widok, w środku obiektu ciekawe pomieszczenia do zwiedzenia… Cicho, pusto… Czysta przyjemność:) Po zwiedzaniu zamku skręcamy z parkingu w stronę szkoły by po kilku schodkach odkryć tajemne przejście zarośniętą dróżką (odkrytą przypadkiem!) aż do dłuuugich schodów na szczyt Korzkwi - ze starym kościółkiem i ładnym widokiem...


Wierzchowie, kolejna maleńka wioska niedaleko nas, z maleńkimi jaskiniami do zaglądania i dopowiadania (wymyślania??;))  historii a po drodze skałki i piękne lasy. Stary dworek również... No tak, jest jeszcze przeuroczy piesek w jednym z domostw po prawej;):)


Skręcając z parkingu w centrum wsi w stronę Jaskini Wierzchowskiej (można zwiedzać z przewodnikiem) po prawej stronie znajdziecie stary drewniany dom... Opuszczony. Czasem mnie pytacie o takie domy więc podpowiadam;):)

Rudawa - kolejna wieś, schodzimy drogą w dół, po schodach, tuż obok kościoła. Na dnie tej drogi, po lewej stronie stary uroczy dom z klimatem. Po prawej przechodzi się do spokojnej okolicy domków z przyjaznymi dróżkami. W sam raz do szwendania;) Na jednej z nich ceglany młyn, na innej drewniany mostek z szemrzącą rzeczką, na kolejnej stara drewniana chata i dworek...
Acha! Wiedzieliście, że to właśnie w tej Rudawie pomieszkiwał kiedyś Henryk Sienkiewicz? Cytuję za Wikipedią:

Gdy w sierpniu 1908 Sienkiewicz wraz z żoną mieszkał w rudawskim domu z wieżyczką, codziennie rano przynosił mu świeże mleko lubiany przez niego miejscowy chłopiec Staś Tarkowski. Jego imię i nazwisko otrzymał później główny bohater "W pustyni i w puszczy". Na miejscowym cmentarzu na grobie Stanisława Tarkowskiego znajduje się owa informacja.

Dom z wieżyczką to dawny dom rodziny Domańskich (może słyszeliście o Antoninie Domańskiej, to autorka "Historii żółtej ciżemki":)) Znajduje się on w tej drugiej części Rudawy, po której się jeszcze nie szwendaliśmy... Wszystko więc przed nami!:) Relacja z wyprawy również;)
Tymczasem zwiedzana przez nas część Rudawy wyglądała tak:


I niezastąpiona Dolina Kobylanki kilka minut piechotą do domu:) Uwielbiana przede wszystkim za rzeczkę Kobylankę z mnóstwem kamieni idealnych do tworzenia mini tam. A w lato moczenia nóg, wypraw rowerowych i przyjaznego miejsca na ognisko dla kilku rodzin. Wpadnijcie koniecznie!:)
Acha, w Kobylanach, za Strażą Pożarną jest maleński drewniany domek (chyba jednoizbowy), z tego co wiem również do wzięcia;) To ta chatka na zdjęciu poniżej:


To co? Do zobaczenia gdzieś w okolicznej wsi?:):)

* Przypomniała mi się zabawna rzecz - pamiętacie czasy apropos klucza na szyi? I to magiczne pytanie mamy / taty: Masz klucze? Pamiętaj, nikomu nie mów, że masz je na szyi.
Hehheheh, brzmiało zabawnie biorąc pod uwagę, że niemal każdy dzieciak nosił klucze na szyi:D:D 

22 komentarze:

  1. Takie szwendanie jest super! Było super! Też się szwendaliśmy z koleżankami i kolegami po bliższej lub dalszej okolicy :) albo przesiadywali na osiedlowym trzepaku :D Obowiązkowo z kluczem na szyi (dziś już chyba dzieciaki nie noszą kluczy na szyi??)

    Życzę niezapomnianych przygód Twoim chłopcom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniala wycieczka a właściwie szwendanie sie.Bardzo lubie do tej pory wyjazdy w nieznane.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie piękne zdjęcia :) aż buzia się śmieje :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię to wszystko i lubię się szwendać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe ile razy minęłyśmy się na tych podkrakowskich szlakach :) Bardzo lubię te okolice, ale nigdy nie doszukałam się aż tak ciekawych faktów, jak te, o których piszesz. Ach to szwendanie sprzed lat... i klucz na szyi... Tyle się można było wtedy nauczyć o świecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super szwendająca się rodzinka :) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  7. zabrałaś nas na piękną wędrówkę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj piękne zdjęcia i piękna okolica, ja tez mam czasem wspomnienia z dzieciństwa wywołujące gęsią skórkę :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. Klucz na szyi - tak
    Trzepak - tak
    Zabawy - na dachu 11-pietrowego bloku / na cmentarzu / na czynnej budowie metra (okolice stacji Sluzew) / itd. itp.
    Wesole dzieciństwo pełne przygód!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj sie robilo:) Na spotkaniu klasowym upewnialam sie czy przejazd wagonikami w sztolni, nieczynnnej i grozacej zawaleniem, to sie odbyl naprawde czy mi sie snilo. Nie snilo;)

    Takie wloczegi-uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. W dzieciństwie też uskuteczniałam szwędactwo, czy wyrosłam? W pewnym stopniu, zamieniłam to na spacery, lubię spacerować, tutaj preferuję wycieczki rowerowe bo szybciej, w mieście lubiłam szwędać się za pomocą komunikacji miejskiej... Coś tam zostało :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastyczne te miejsca i ciekawe zdjęcia :)

      Usuń
  12. Fajnie się włóczycie... Te wspólne chwile z dziećmi, całą rodziną... Bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajowo się tak poszwendać :) Zawsze po drodze jakieś przygody się wydarzą. Mniejsze lub większe ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak pomyślę jakie kretyńskie pomysły się miało za dzieciaka, to aż drżę, że Młody może wymyślać podobne rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. To nie jest szwendanie to jest beztroskie wspaniałe dzieciństwo;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ingo Gwiazdo spod Krakowa!
    Gdzie kolejny post? Długo nam dajesz czekać, a Klan Podpatrywaczy czeka na newsy z oficynki i nie tylko.
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  17. Very great post. I simply stumbled upon your blog and wanted to say that I have really enjoyed browsing your weblog posts. After all I’ll be subscribing on your feed and I am hoping you write again very soon!Apple MacBook Laptop HD Wallpaper

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...