wtorek, 7 kwietnia 2015

Wielkanoc

... była miła, rodzinna, pogodna:)
Zupełnie nie przeszkadzał nam fakt, że za oknem regularnie,  co parę minut następowała zmiana pory roku. Pstrykaliśmy światło gdy nastawała zima (śnieżyce!!), wyłączaliśmy je na wiosnę (słońce potrafiło świecić całe kilka minut!!) i wsłuchiwaliśmy się w klimatyczne stukanie coś-jakby-jesiennego deszczu o parapet…
Taka to uroda tego wielkanocnego kwietnia i świątecznych rozmów przy stole:)




Poniższe zdjęcie ze specjalną dedykacją dla moich chłopców - nadgryziony sernik:):) Gdy tylko obróciłam się w stronę barszczu  sernik oprócz dziury bocznej zyskał także uroczo wygryziony rant wokół brzegu… 
Kto wie dlaczego te wygryzione rodzynki smakują najlepiej?:D:D



Szkoda tylko, że przy świątecznym stole nie udaje się już zgromadzić wszystkich bliskich… Taki czas.
A u Was, jak spędziliście te kilka świątecznych chwil?

42 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. może dlatego, że i nastrój był piękny?:):)

      Usuń
  2. I u nas w święta 4 pory roku za oknami, a w domu wiosna :))
    Te Twoje urwisy są super, uwielbiam czytać o ich psotach :)) A podkradane przez dzieciaczki skrawki ciasta zawsze najlepiej smakują.... grzeczne jedzenie z talerzyka już nie jest takie ekscytujące .... nuuuuda ;))
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to chyba dokładnie tak jak piszesz… ekscytujące podbieranie:):) Macham ciepło!:):)

      Usuń
  3. Święta święta i po świętach..;) Faktycznie pogoda się nie popisała ale.... taki mamy klimat;)
    Mnie najbardziej ucieszyło to, że w lodówce nic po świętach nie zostało :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie udekorowany stół:-) Prosto, tak jak lubię!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tak lubię Agnieszko, macham ciepło!:):)

      Usuń
  5. Faktycznie w te święta pogoda nie dopisała :( Ciężko byłoby namówić rodzinę na spacer. Moi świeżego powietrza zaczerpnęli tylko tyle co w drodze z domu do samochodu i z samochodu do domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. … to i tak całkiem dużo biorąc pod uwagę pogodę:D

      Usuń
  6. Wspaniałe zdjęcia - widać , że sernik udał się w stu procentach - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Wando, sernik się udał, wg starego sprawdzonego przepisu z dużą ilością skórki pomarańczowej:):) I ja pozdrawiam serdecznie!:)

      Usuń
  7. Też lubię sernik i nigdy nie mogę się na niego doczekać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dokładnie tak jak trójka moich mężczyzn:):);)

      Usuń
  8. U mnie zawsze jest sernik na Wielkanoc, w tym roku też był, widzę że Twój chyba jest z podobnego przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepięknie się urządziłaś:) Skąd taka niesamowita ławka? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko ławka to poczciwa Ikea sprzed kilku lat… Pozdrawiam ciepło!:)

      Usuń
  10. Wasz świąteczny stół - piękny :) prosty i swojski - magia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcie nadgryzionego sernika skradło moje serce :) Gdybym to ja wyjadała go cichaczem powiedziałabym "bo kradzione nie tuczy!", ale w przypadku dzieci to zapewne chodzi o coś innego - "zakazany owoc smakuje najlepiej"? To jakaś przestarzała wersja! Obstawiam, że dzięki temu zyskuje się jakąś supermoc! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że Antoś rzucił coś podobnego o supermocy?:D:D

      Usuń
  12. Śliczny dobór kolorów. To bardzo inspirujące połączenie żółci i czerwieni. A te stokrotki w kubaskach urocze.
    www.worldbyholly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana przepięknie! Zdradź proszę jaki masz patent na sernik, mój tradycyjnie zaliczył opad do połowy, już załamuję ręce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patent mam mega prosty Natalio, też kiedyś szukałam na niego sposobu;) Mój sernik zawsze rośnie ale i zawsze opada - zauważyłam że mniej więcej tyle ile wykładam na blachę zostaje po opadnięciu, nieważne ile urośnie w międzyczasie… No więc zawsze nakładam solidną czytaj wysoką porcję z górką:):):) I już:)

      Usuń
  14. Uśmiałam się z tego nadgryzionego sernika:) Urocze! Znam ten fenomen zbyt dobrze:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, chyba wszyscy po cichutku to znamy;):):)

      Usuń
  15. Mój Młodociany jeszcze nie odkrył, że można podżerać i polować na potrawy już przygotowane ;) Ciekawe kiedy to odkryje...

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowne stokrotki! nigdy nie spotkałam w takim mocnym kolorze:) cudo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a takie właśnie nasycone udało mi się dostać na placu Imbramowskim w Krakowie:):)

      Usuń
  17. Barbara
    Pięknie nakryty stół, piękna zastawa, sernik jak widac pyszny. Bardzo fajne są Pani Chłopcy, te ich powiedzonka po prostu przezabawne.Ciekawa jestem z jakiej firmy są taleerze bo są ekstra szczególnie do zupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbaro talerze to poczciwa Ikea, sprzed kilku lat:):)

      Usuń
  18. Piękne wnętrza, super ława, gdzie można taką dostać? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto ławka pochodzi z Ikei, sprzed kilku dobrych lat - wydaje mi się, że teraz już jej nie widzę… Pozdrawiam ciepło!:):)

      Usuń
  19. U mnie też stokrotki królowały na świątecznym stole, ale teraz przeniosłam je do ogrodu.
    Nadgryziony sernik przecież wcale nie stracił na smaku, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zdążyłam ich wsadzić przed wyjazdem i niestety padły;)
      A nadgryziony sernik chyba nawet zyskał… historii podgryzania:):)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...