Pierwszy dzień Nowego Roku:)
Za oknem odwilż. Wiatr. I mgła.
Biały puch stał się szary, niebieskie niebo siwe i ciemne… Cały krajobraz wygląda hmm… inaczej;) Wszystko bure! Spięliśmy się jednak i wyszliśmy na krótki spacer w pola, żeby złapać świeżego powietrza i rozruszać kości. Fajnie było!:)
A po powrocie odkryliśmy zielony hit, taki kontrapunkt dla wszędobylskiej szarości;)
Kupiona dawno temu seria płyt Jamiego Oliviera "W domu" została wyszukana w czeluściach szuflady, odkurzona i obejrzana. Z jaką przyjemnością!
Cudownie oglądać soczyście zielony ogród początkiem stycznia:) I to taki ogród! Piękne kadry, piękne ujęcia, piękne kolory, ech! Oj, zanurzyłoby się ręce w zielonej sałacie i świeżo zerwanym koperku!:):)
Jamiego oglądaliśmy z dziećmy prawie 2 godziny i nikt nie miał dość:)
Oglądaliśmy, wzdychaliśmy i mlaskaliśmy tocząc dyskusje na temat ziół, warzyw i owoców, obłędnie wyglądających posiłków i ceglanego pieca…
Zaplanowaliśmy też, że powstanie skrzynka - ogródek, własność osobista Piotrusia i Antosia wg ich pomysłu:)
Jeśli i Wy macie ochotę zawiesić oko na zielonym raju Jamiego - proszę:
Jak Wam mija pierwszy dzień Nowego Roku? Odpoczywacie?:)
