środa, 17 lutego 2016

Marzenia wiosenne i pierwsze przebiśniegi.

Jak ja marzę o wiośnie!
Wiem, że jeszcze za wcześnie, wiem… Ale przygnębiające są te ostatnie dni bez słońca, za to z pełnym przekrojem sezonu wiosenno - jesienno - zimowego. Z pominięciem lata;) 
Nuuudne już są te poranki ze skrobaniem szyb w tle, zmieniające się w południowe opady deszczu, przechodzące kolejno w śnieg i szklankę na drodze w okolicy nocy i poranka. I kolejne opady deszczu. 
I śniegu.
I znów i znów:P 
Ile można?;):)
Dobrze, że są pierwsze oznaki wiosny,  takie pierwsze, pierwszutkie
O, takie na przykład przebiśniegi - zakwitły białym łanem tuż przy wejściu do domu, pod małą wiśnią.
Przyniesione do domu przypominają o tym co już wkrótce. Bardzo wkrótce mam nadzieję!:):)





Namiętnie sieję rzeżuchę. Jak tylko się kończy jeden talerz to wysiewam drugi. Swojski rzeżuchowy zapaszek wita nas więc serdecznie gdy tylko przekręcimy klucz w zamku:P Ale nic to, niech "pachnie"… Ważne, że dzieciowinki podskubują, dorośli zresztą też;)


I wycinek podwiśnia w przebiśniegach:) Zdjęcie robione komórką, tuż po opadach deszczu. Godzinę później było biało;)


Jak tam Wasz nastrój? 
Czy tak jak u mnie zamiennie,  przed-wiosenne przesilenie na zmianę z… halnym? :D:D

PS. Właśnie dojrzałam, że przy Kwiatowej mam wciąż letni (:P) banerek główny… Pięknie kontrastuje z tym co za oknem :D:D


16 komentarzy:

  1. Mnie ten halny wykańcza... Głowa boli, ale najważniejsze, że wenę mam! Wiosenkę muszę wpuścić do domu tak jak Ty i zasiać rzeżuchę, owies...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany jak pięknie u Ciebie! Ach! U mnie zmiennie, że szkoda słów :( Jak ja już chcę wiosnę...!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam :)
    Ależ zazdroszczę przebiśniegów....piękna kępka. U mnie jakoś im nie pasuję, ale próbuję co roku sadzić :). Rzeżucha zdrowa :), choć nigdy nie lubiłam jej zapachu ;), ja stawiam na kiełki; moje ulubione to rzodkieweczka. A na Święta czeka owies do wysiania :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nastrój dokładnie taki mam. Oszaleć można ;) U mnie też przebiśniegi już kwiatki pokazały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, pogoda jakaś taka nietypowa - niby luty, a pachnie wiosną, niby słońce, a mróz, a rano szron, a potem deszcz... i jak tu się w tym odnaleźć? ;)
    Ale u Ciebie tak nienachalnie, delikatnie wiosną powiało - ślicznie. Lubię oglądać Twoje zdjęcia.
    Pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojjj ja też nie lubię takiej pogody, nastrój jesienny, brak chęci na cokolwiek... Jednym słowem MASAKRA. Pocieszam się, że za prawie miesiąc pierwszy dzień wiosny i śnieg może wraz z deszczem odejdą w zapomnienie... ;) Nie wspomnę już o brudnych oknach, wnoszeniu błota do domu... nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Twój blog :) dobrze ze juz wiosna.,.

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne zielone akcenty. Wiosnę czuje się już w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudnie...będę zaglądać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie tu u Ciebie ;) tak sielsko, spokojnie - rozgoszczę się na pewno na dłużej. Zapraszam do mnie lassosnowy.blogspot.com Malwina

    OdpowiedzUsuń
  11. Byle do wiosny...ja się już doczekać nie mogę:-) Śliczne fotki!
    Buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
  12. pocieszę, u Ciebie przebiśniegi już były w połowie lutego a u mnie dopiero teraz, czyli na początku marca.
    Czyli nie masz tak źle, do Ciebie wiosna przyjdzie szybciej -:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny klimacik :) przyjemny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Och, rzeżucha, ostatnio tak mnie nachodzi ochota na mały ogródeczek na parapecie, bo za oknem to jeszcze trochę trzeba poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  15. I doczekaliśmy się wiosny :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...